13 rocznica

Dziś przypada 13. rocznica śmierci św. Jana Pawła II. Papież Polak, 264. następca św. Piotra, zmarł 2 kwietnia 2005 roku w Rzymie w wieku 84 lat. Odszedł o 21.37. Pontyfikat Jana Pawła II trwał 26 lat 5 miesięcy i 16 dni i był trzecim co do długości w historii papiestwa.

Przy łożu zmarłego w papieskich apartamentach byli najbliżsi współpracownicy Ojca Świętego m.in.: abp Stanisław Dziwisz osobisty sekretarz papieża, ks. prof. Tadeusz Styczeń, jego uczeń z KUL, ks. prałat Mieczysław Mokrzycki i opiekujące się Janem Pawłem II na co dzień siostry sercanki.

Wybrany podczas pamiętnego konklawe  16 października 1978 r. został 264 papieżem w dziejach. Był zarazem pierwszym od 455 lat następcą św. Piotra nie-Włochem i pierwszym papieżem-Słowianinem. Dla świata jego wybór był niespodzianką, jeśli nie sensacją, natomiast dla osób zaangażowanych w życie Kościoła, zwłaszcza watykanologów, Karol Wojtyła już podczas konklawe po śmierci Pawła VI należał do grona papabili. Po jego wyborze na Papieża zgodnie podkreślano, że był jak mało kto przygotowany do podjęcia tego zadania. Miał za sobą przeszłość duszpasterza, wykładowcy, naukowca filozofa, publicysty, autora książek, biskupa historycznej diecezji, któremu przyszło sprawować rządy w konfrontacji z reżimem komunistycznym, wziął też aktywny, twórczy udział w Soborze Watykańskim II. Nietypowa, jak na duchownego, była jego przeszłość artystyczna – w młodości występował w teatrze i pisał wiersze, czego – jak się później okazało – nie zarzucił także jako Papież.

Urbi et Orbi” – Franciszek apeluje o pokój

Urodził się 18 maja w Wadowicach. Gdy miał niespełna 9 lat stracił matkę, 12 – jedynego brata, a gdy był na początku studiów, umarł mu ojciec. Przerywając polonistykę na Uniwersytecie Jagielońskim, odbył studia seminaryjne w warunkach konspiracyjnych. Święcenia kapłańskie przyjął 1 listopada 1946 r. w katedrze na Wawelu z rąk abp. Adama Stefana Sapiehy. Metropolita krakowski poznał się na wybitnie uzdolnionym młodym księdzu i wysłał go na studia doktoranckie do Rzymu. Po powrocie do kraju był wikariuszem w Niegowici, następnie krakowskiej parafii św. Floriana. Po dwuletnim urlopie naukowym podejmuje wykłady na Uniwersytecie Jagiellońskim, a od 1954 r. na KUL, z którą to uczelnią będzie związany aż do wyboru na papieża. W wieku zaledwie 38 lat, 4 lipca 1958 r., został mianowany biskupem pomocniczym krakowskim i biskupem tytularnym Ombi. Sakrę biskupią przyjął 28 września 1958 r. w katedrze na Wawelu z rąk abp. Eugeniusza Baziaka. Mianowany arcybiskupem metropolitą krakowskim 13 stycznia 1964 r. 26 czerwca 1967 r. został kreowany kardynałem prezbiterem. Wybrany papieżem 16 października 1978 r., przybrał imię Jan Paweł II. Uroczyście zainaugurował pontyfikat 22 października 1978 r.

Jego ponad 26-letni okres służby w Kościele powszechnym okazał się najdłuższym pontyfikatem w XX stuleciu i trzecim co do długości w dziejach Kościoła. Był jednocześnie najbardziej rekordowym, i to pod wieloma względami, np. co do liczby podróży zagranicznych – 104 i odwiedzonych podczas nich krajów – 129, przemierzonych kilometrów – prawie 1,3 mln, przeprowadzonych beatyfikacji – 148 i kanonizacji – 51 oraz ogłoszonych podczas nich błogosławionych – 1343 i świętych – 482.

POST W WIELKI PIĄTEK

Jak pościć i post przeżyć?

Post ścisły oznacza, że tego dnia spożywamy tylko trzy posiłki, bez podjadania w międzyczasie. Z tych trzech posiłków tylko jeden może być „do syta”, czyli do najedzenia się.

Pozostałe dwa powinny być „niedojedzone”, czyli dostarczające niezbędnej nam energii, ale niedające poczucia sytości. Między posiłkami można przyjmować napoje, nie tylko wodę.

Nie chodzi jednak tylko o to, by pościć, ale by post przeżyć. To znaczy, by nie zatrzymać się na jego powierzchni – zaangażować w niego nie tylko swój żołądek, ale i serce. Post ścisły nie polega jedynie na motywowanej względami religijnymi pół-głodówce, ale za pomocą tego zewnętrznego środka ma wpłynąć w konkretny sposób na ducha.

Jaki jest cel postu?
Bardzo prosty – post ma mnie osłabić. Ma zaboleć. Chodzi o to, bym poczuł, że jestem słaby, kruchy, bezbronny, głodny. Post ma pomóc mi odkryć, że sam siebie nie nakarmię. Jest – ogarniającym całe moje człowieczeństwo – wołaniem do Boga: Nakarm mnie! Nakarm! Potrzebuję Cię!

Przez dobrowolne przyjęcie fizycznego bólu, a przynajmniej dyskomfortu głodu jest też symbolicznym znakiem zjednoczenia się z Tym, który dobrowolnie idzie na krzyż, by tam nakarmić sobą głód całego świata.

Kogo obowiązuje post?
Osoby, które przekroczyły sześćdziesiąty rok życia albo nie osiągnęły jeszcze osiemnastego nie są zobowiązane do przestrzegania postu ścisłego. Mogą go jednak podjąć z własnej woli. Natomiast wszyscy, którzy ukończyli lat czternaście mają obowiązek zachować tego dnia (jak we wszystkie inne piątki poza uroczystościami kościelnymi) post jakościowy, czyli wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych.

Do przestrzegania postu ścisłego nie są zobowiązane osoby, którym nie pozwala na to stan zdrowia/organizmu.

Warto pamiętać, że jesteśmy zaproszeni – choć nie ma takiego obowiązku – do podtrzymania „postu paschalnego” także w Wielką Sobotę, aż do Wigilii Paschalnej. Kiełbaska ze święconki nie zepsuje się chyba do świątecznego niedzielnego śniadania.

Uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny

 

Św. Józef jest dla nas przede wszystkim wzorem wiary. Tak jak Abraham, żył zawsze zdając się bez zastrzeżeń na Bożą Opatrzność; dlatego stanowi on dla nas umacniający przykład, zwłaszcza wtedy, gdy Bóg chce, abyśmy zawierzyli Mu «na słowo», a więc nie mając jasności co do Jego zamysłu.

Jesteśmy wezwani do naśladowania św. Józefa także w pełnym pokory posłuszeństwie — cnocie, która wyraża się u niego w milczeniu i pracy w ukryciu. Jakże cenna jest «szkoła nazaretańska» dla współczesnego człowieka, kuszonego przez kulturę, która najczęściej gloryfikuje pozór i sukces, niezależność i fałszywe pojęcie wolności indywidualnej! Jakże potrzebne jest natomiast przywrócenie właściwej wartości prostocie i posłuszeństwu, szacunkowi i poszukiwaniu z miłością woli Bożej!

Św. Józef żył służąc swej Oblubienicy i Boskiemu Synowi; tym samym stał się dla wierzących wymownym świadectwem tego, iż «panować» znaczy «służyć». Z jego przykładu mogą czerpać przydatną naukę życiową zwłaszcza ci, którzy w rodzinie, w szkole i w Kościele pełnią rolę «ojców» i «przewodników». Myślę przede wszystkim o ojcach, którzy właśnie w dniu poświęconym św. Józefowi obchodzą swoje święto. Myślę również o tych, którzy zgodnie z Bożą wolą pełnią w Kościele funkcję ojców duchowych. Pozwólcie, że wymienię spośród nich dziewięciu biskupów, którym jutro z radością udzielę święceń w Bazylice św. Piotra. Proszę was o modlitwę za nich i za wszystkich pasterzy Kościoła.

Niech św. Józef, którego lud chrześcijański wzywa z wielką ufnością, kieruje zawsze krokami Bożej rodziny; w sposób szczególny niech wspomaga tych, którzy pełnią rolę ojców zarówno w sensie fizycznym, jak i duchowym. Niech naszym prośbom towarzyszy i wstawia się za nami Maryja, dziewicza Oblubienica Józefa i Matka Odkupiciela.”

(Jan Paweł II, ŚW. JÓZEF WZOREM CNÓT, Rozważanie przed modlitwą „Anioł Pański”, 18 marca 2001)

REKOLEKCJE WIELKOPOSTNE 2018

Rekolekcje Wielkopostne
w parafii pw. św. Franciszka z Asyżu

 

(11 – 14 marca 2018 r.)

NIEDZIELA:

Msza św. z nauką rekolekcyjną

godz. 8:00, 10:00, 12:00, 19:30

Gorzkie Żale z kazaniem pasyjnym

godz. 17:00

PONIEDZIAŁEK:

Msza św. rekolekcyjna

godz. 10:00 i 18:00

WTOREK:

Msza św. rekolekcyjna

godz. 10:00 i 18:00

Spowiedź święta

godz. 9:00 do 10:00 i 16:30 do 18:00

ŚRODA:

Msza św. rekolekcyjna

godz. 10:00 i 18:00

Rekolekcje poprowadzi franciszkanin o. Jozafat

EDK 2018 REJESTRACJA ROZPOCZĘTA

Boisz się, że nie podołasz wyzwaniu? Pamiętaj, że Jezus jest nieszablonowy. Dla Jezusa nie liczy się cel, dystans, czy dobry czas dla Niego ważny jest podjęty trud i szczera wola. Nie bójcie się przeciwności i przeszkód

„Moc w słabości się doskonali”

Można przeżyć Drogę Krzyżową w kościele, siedząc w ławce i słuchając rozważań. Można na stojąco, siedząco, w samotności lub w tłumie ludzi zgromadzonych na tym nabożeństwie. Każdy sposób jest inny, nie ma lepszych czy gorszych…

Ekstremalna Droga Krzyżowa to wyzwanie, głębokie przeżycie, doświadczenie własnej słabości i chociaż ułamka ciężaru, jaki dźwigał Jezus podczas Swojej Drogi. Bo inaczej patrzy się na Jego cierpienie z ciepłej ławki, inaczej gdy na stopach pojawiają się odciski, bolesne skurcze paraliżują mięśnie, nogi odmawiają posłuszeństwa, a do celu zostało kilka lub kilkanaście kilometrów.

EDK, na którą wyruszymy ze Świebodzic jest PIERWSZYM takim wydarzeniem w Aglomeracji Wałbrzyskiej ponieważ odbędzie się 16 marca br.

REJESTRACJA: 
https://www.edk.org.pl/trasa-edk/1564

Podgląd trasy: 
https://www.traseo.pl/…/edk-rejon-swiebodzice-trasa-sw-miko…

ZAPRASZAMY

Extremalna Droga Krzyżowa 2018

Rusza tegoroczna edycja Ekstremalnej Drogi Krzyżowej (EDK).

Nawet 100 tysięcy osób w 20 krajach weźmie w tym roku udział w EDK. Nocą, w milczeniu i samotności lub niewielkich grupach każdy z nich przejdzie pieszo jedną z kilkuset tras liczących minimum 40 km.

Pierwszy raz wyruszymy na trasę ze Świebodzic.

Rozpoczynamy 16 marca br. o godz. 20:00 mszą św. w intencji uczestników EDK, która odbędzie się w parafii św. Mikołaja. Wyjdziemy na trasę św. Mikołaja.

W Ekstremalnej Drodze Krzyżowej chodzi o wyjście poza strefę komfortu. Nocna wędrówka w trudnych warunkach, fizyczny i psychiczny wysiłek na granicy wytrzymałości, a czasem już poza nią, dają pątnikom doświadczenie przekroczenia siebie, swoich ograniczeń i przyzwyczajeń, a to prowadzi ich do prawdziwej, głębokiej zmiany. Pomaga im otworzyć się na Boga i drugiego człowieka.

Ekstremalna Droga Krzyżowa czerpie z duchowości św. Franciszka – dużo ducha przy pełnym zaangażowaniu ciała. Odbywa się zawsze w Wielkim Poście.

Podczas drogi krzyżowej obowiązuje zasada skupienia i milczenia. Uczestnicy mają ze sobą aplikację z opisem trasy i śladem GPS, ale z orientacją w terenie muszą sobie radzić sami, sami też troszczą się o swoje bezpieczeństwo. Po drodze zatrzymują się przy wyznaczonych stacjach drogi krzyżowej, gdzie czytają specjalnie dla nich przygotowane rozważania lub słuchają ich, korzystając z urządzeń mobilnych. Wędrówka kończy się zazwyczaj rano dotarciem do punktu docelowego. Z reguły jest to sanktuarium lub kościół.

– Stacjami drogi krzyżowej na trasie św. Mikołaja, na którą wyjdziemy będą m.in. wszystkie kościoły w naszym mieście, ruiny kościoła św. Anny, kościół św. Jadwigi w Mokrzeszowie, mauzoleum rodziny Hochbergów koło zamku Książ i krzyże pokutne – mówi Rysiek Stochła, lider rejonu Świebodzice.

Ekstremalna Droga Krzyżowa to aktualnie jeden z najszybciej rozwijających się ruchów religijnych na świecie. Korzysta z nowoczesnych technologii, a jednocześnie stanowi powrót do korzeni chrześcijaństwa. Pierwsi chrześcijanie, podobnie jak ludzie w XXI wieku, nie mieli czasu w ciągu dnia, dlatego odprawiali mszę świętą w nocy. I dla nich również praktykowanie chrześcijaństwa było inwestycją w nowe życie.

Pomysł na EDK zrodził się w roku 2009 w środowisku duszpasterstwa akademickiego prowadzonego w Krakowie przez ks. Jacka Stryczka. Był odpowiedzią na poszukiwanie dróg pobożności na miarę XXI wieku i sposobem na połączenie Ewangelii i nowoczesności przez ludzi, którzy chcą łączyć życie religijne z rodzinnym i biznesowym. Rozwojowi EDK sprzyjał ks. Kardynał Stanisław Dziwisz, a uczestnikiem i promotorem wydarzenia został również nuncjusz apostolski w Polsce, abp Celestino Migliore. Projekt wspiera także obecny arcybiskup metropolita krakowski Marek Jędraszewski.

Obserwujcie nasz profil na Facebooku – EDK Świebodzice.

Tam znajdziecie aktualne informacje. Warto zajrzeć na You Tube i pooglądać filmy z poprzednich edycji EDK. Wiele z nich to prawdziwa inspiracja.

Więcej informacji, trasy oraz szczegóły dotyczące zapisów na www.edk.org.pl

Proszę księdza, nie pójdę więcej do kościoła!

Shutterstock
Ksiądz odpowiada: Ale zanim definitywnie opuścisz kościół, chciałbym, żebyś wyświadczył mi jedną drobną przysługę…

Kto nigdy nie utyskiwał na fałszujący chór, księdza, który mówi za długo albo na sąsiada, który ośmiela się wyjąć komórkę podczas mszy świętej? Wiele osób ma ochotę obrazić się i wyjść z kościoła. Ks. Matthieu Lefrançois, proboszcz parafii Saint-Serge w Angers znalazł poniższy dialog, który zachęca do spotkania z Chrystusem:

Młody człowiek idzie do księdza i mówi:
– Proszę księdza, nie pójdę już więcej do kościoła!

Ksiądz pyta:
– Tak? A możesz mi powiedzieć, dlaczego?

Młody człowiek odpowiada:
– O mój Boże, tu widzę siostrę, która mówi mi źle o innej siostrze, tam – brata, który słabo czyta, chór podzielony i fałszujący, ludzie podczas mszy patrzą w komórki, nie wspominając o ich wyniosłym i egoistycznym zachowaniu poza kościołem…

Ksiądz odpowiada:
– Masz rację. Ale zanim definitywnie opuścisz kościół, chciałbym, żebyś wyświadczył mi przysługę: weź szklankę pełną wody i okrąż trzy razy kościół, nie wylewając z niej ani kropli. Potem możesz opuścić kościół.

– To łatwe! – woła młody człowiek.
Zrobił trzy okrążenia, jak ksiądz prosił, wraca i mówi:
– Zrobione, proszę księdza.

A ksiądz pyta:
– Kiedy okrążałeś kościół ze szklanką wody, zauważyłeś, że siostra źle o kimś mówiła?
– Nie.
– Widziałeś ludzi obojętnych wobec innych w kościele?
– Nie.
– Wiesz, dlaczego? Bo byłeś skoncentrowany na szklance, by nie uronić z niej ani kropli. Wiesz… podobnie jest w naszym życiu. Kiedy nasze serca koncentrują się na Chrystusie, nie mamy czasu dostrzegać błędów innych.

 

Kto wychodzi z kościoła z powodu zakłamanych chrześcijan, nigdy nie wszedł do niego naprawdę z powodu Jezusa.

Tekst pochodzi z francuskiej edycji portalu Aleteia 

NangaParbat: Tomek Mackiewicz w Indiach pomagał trędowatym, nawrócił się

Pokonał uzależnienie od heroiny i ukończył terapię w Monarze. Wyruszył autostopem z Polski do Indii, by pomagać trędowatym. Nawrócił się wśród hinduskich dzieci w czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000.

W 65. Światowy Dzień Walki z Trądem Tomka Mackiewicza wspomina misjonarka i lekarka dr Helena Pyz, która w 2000 r. przyjęła przyszłego himalaistę jako wolontariusza w ośrodku dla trędowatych Jeevodaya w Indiach.

„Mówił do mnie: Ciociu”

„To był nasz jedyny kontakt, ale dość długi, bo Tomek spędził u nas ponad 6 miesięcy.  Wiedziałam, że ta wyprawa do Indii jest dla niego próbą sił, rehabilitacją samego siebie, wzrastaniem w tym, co dobre” – tak pobyt polskiego himalaisty Tomka Mackiewicza w ośrodku Jeevodaya wspomina dr Helena Pyz. Polak przyjechał do Indii w 2000 r. po zwycięstwie nad nałogiem narkotykowym, z którym zmagał się przez lata. Dwutygodniową podróż, której budżet wyniósł zaledwie ok. 100 dolarów (plus koszty wiz tranzytowych), w dużej części odbył autostopem. „Kiedy dostał się do Indii do Amritsaru, kupił sobie rower. Wyposażył go odpowiednio przywiózł do nas i przez cały czas pobytu, korzystał z niego. Nie miał czasu na zwiedzanie, ale kiedy jechał po zakupy, czy inne sprawunki – to zawsze na tym rowerze” – opowiada misjonarka.

Jak wspomina, Tomek-wolontariusz organizował popołudniowe zajęcia i zabawy dla dzieci. Pomagał też w bieżących pracach na terenie ośrodka, który stał się dla niego miejscem wyciszenia i odpoczynku. „To nie był czas komórek i internetu. Aby zatelefonować zagranicę trzeba było jechać 30 km do miasta. Tomek po prostu z nami był, nabierał sił. W tamtym czasie mówił do mnie: Ciociu” – wspomina misjonarka.

Na podróż życia, która miała być „wyrównaniem” lat spędzonych w nałogu narkotykowym, Mackiewicz przeznaczył rok. Mając jedynie półroczną wizę do Indii, postanowił spędzić kolejne miesiące w sąsiednim kraju – Bangladeszu. „Wybrał kraj najtańszy i ponieważ nie miał pieniędzy na hotele, wymyślił, że będzie spał w hamaku. Sam go sobie uszył, wyposażył, ocieplił i pojechał” – wspomina dr Pyz. Ostatecznie noclegów „pod chmurką” zabroniła mu banglijska policja, a Mackiewicz po krótkim pobycie w lokalnym areszcie powrócił najpierw do Indii, a potem, drogą lądową, do Polski.


Autostopem do nawrócenia

Jak wspomina dr Pyz, pobyt w ośrodku Jeevodaya był dla przyszłego himalaisty także czasem duchowej przemiany i zbliżenia do Boga.

„Tomek przyjechał do nas w Roku Jubileuszowym 2000. Od początku pobytu codziennie był z nami na Mszy św. i wieczornej modlitwie, tak, jak pozostali wolontariusze. A kiedy odbywały się u nas uroczystości zamykające Jubileusz i okazało się, że wszyscy katolicy z naszego ośrodka idą do spowiedzi, Tomek przybiegł do mnie i powiedział, że też chciałby się wyspowiadać, tyle, że bardzo słabo zna język angielski. Opowiedziałam mu wówczas własną historię o tym, jak uczestnicząc w rekolekcjach w Anglii, kiedy też nie znałam języka, musiałam się wyspowiadać u anglojęzycznego księdza. Tamten kapłan powiedział mi: spowiadasz się Panu Bogu, to nic, że nie znasz języka wyspowiadasz się po polsku, a ja cię rozgrzeszę po angielsku” – wspomina polska misjonarka.

Cieszy się, że od tego momentu do końca pobytu w Jeevodaya, Mackiewicz korzystał z sakramentów. „To nie jedyny wolontariusz, który przeżył tu zbliżenie do Pana Boga, choć Tomek był jednym z pierwszych. Często powtarzam,że nie tylko moi trędowaci zyskują na spotkaniach z wolontariuszami. Pobyt tutaj, to był taki dobry okres w życiu Tomka” – wspomina dr Pyz. Przed laty nie spodziewała się, że wolontariusz, który przyjechał do niej z używanym rowerem, rozpocznie w przyszłości podbój Korony Ziemi.

źródło:deon.pl

Od heroiny do heroizmu?

„Kiedy człowiek odbija się od dna, to chce osiągać szczyty. Tomek pokazał, że można wiele przezwyciężyć w sobie samym. Że nie musi nas obciążać zło, które było naszym udziałem. Że można podnieść się po upadku, a potem żyć pełnią życia. I te pasje Tomka są wyrazem tego, że chciał żyć pełnią życia” – mówi dr Pyz. Nie chce oceniać jego decyzji o jego ostatniej wyprawie na Nanga Parbat, jednak żałuje, że ambicje himalaisty wzięły górę nad wcześniejszymi postanowieniami.

„Wiem, że w 2016 r. pożegnał się z Nangą i bardzo mi przykro, że nie sam przed sobą nie dotrzymał tego słowa. O tym, że znów się tam wybiera dowiedziałam się, gdy znów zaczął zbierać fundusze. Podejrzewam, że była to sprawa ambicji. Ostatnim razem zrezygnował tuż pod szczytem ze względu na zmieniającą się pogodę. To była trudna decyzja. Wracając, minął się z himalaistą Simone Moro, który rozpoczął atak szczytowy, choć Tomek ostrzegał go, że warunki są trudne. Moro zdobył wówczas szczyt, jako pierwszy w sezonie zimowym, choć Tomek sugerował, że w tak krótkim czasie było to niewykonalne. Przykro mi, że zaryzykował raz jeszcze, ale nie chcę oceniać go źle. Trzeba się modlić, żeby ostatnie chwile życia spędził blisko Boga” – komentuje lekarka.

Pomoc trędowatym wciąż potrzebna!

Wspomnienia polskiej misjonarki o Tomku Mackiewiczu, uznanym za zmarłego na zboczu Nanga Parbat, zbiegają się z obchodami 65. Światowego Dnia Walki z Trądem. Już od 30 lat ofiarom tej choroby dr Helena Pyz pomaga w hinduskim ośrodku Jeevodaya.

„Chorych dzieci jest znacznie mniej, niż kilka lat temu. Było ich ok. 400 dziś jest niespełna 250. Ale do naszego ośrodka przyjmujemy nie tylko trędowatych, ale też ludzi biednych z okolicy, których wciąż przybywa. Z nieodpłatnej przychodni korzysta rocznie ok. 20 tys. osób” – podsumowuje lekarka, przypominając, że pracownicy Jeevodaya posługują także w innych koloniach dla trędowatych. Podkreśla, że przypadki współczesnych zachorowań są dramatyczne. „Bardzo często są to młodzi ludzie z bardzo zaawansowaną chorobą lub nawet powikłaniami” – mówi.

Wbrew przekonaniu, że liczba chorych na trąd maleje z roku na rok, dr Pyz zauważa, że wobec rosnącej populacji Hindusów, maleje procent osób chorych, jednak liczba zachorowań nie zmniejsza się i od kilku lat oscyluje wokół 200 tys. wykrytych nowych zachorowań rocznie. „Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia nie przysyła nam już leków za darmo, ponieważ, na podstaw wyliczeń procentowych, ocenia, że trąd w Indiach został wyeliminowany” – alarmuje lekarka. Podkreśla, że zaawansowany stan choroby zgłaszających się osób pokazuje, że wiedza o trądzie wciąż jest w społeczeństwie niewystarczająca.

Polska misjonarka mówi również o pozytywnych aspektach swojej pracy: kolejnych rocznikach wychowanków szkoły przy ośrodku Jeevodaya i rosnącej integracji społecznej wyleczonych z trądu oraz ich rodzin. „Przekleństwo trądu przestaje być przekleństwem. Przełamuje się myślenie, że trędowaty musi być odizolowany i jest groźny dla otoczenia” – zaznacza i wyjaśnia, że obalenie tych stereotypów sprawia, że osoby cierpiące na trąd odważniej przyznają się do choroby i rozpoczynają leczenie.

***

Pochodząca z Warszawy dr Helena Pyz jest świecką misjonarką, członkinią Instytutu Prymasa Wyszyńskiego i jedyną lekarką w ośrodku rehabilitacji trędowatych Jeevodaya w Indiach. Jako lekarz specjalizowała się w zakresie chorób wewnętrznych. Od 1989 r. posługuje jako lekarz i skarbnik w Indiach, zarówno w ośrodku  Jeevodaya, jak i przychodniach wyjazdowych. Dr Helena Pyz została odznaczona m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, orderem „Ecce Homo”, odznaczeniem „Gloria medicine” nadawanym przez Polskie Towarzystwo Lekarskie. Na wniosek dzieci otrzymała też Order Uśmiechu. Została też uhonorowana nagrodą „Pontifici – Budowniczemu Mostów” oraz nagrodą MSZ „Pro Dignitate Humana”.

źródło: http://misyjne.pl