Zatrzymaj Aborcję

 

 

W naszej parafii od 9.10.2017 r. będą wystawione listy gdzie można wpisać się popierając w ten sposób inicjatywę ustawodawczą. Prosimy o dokładne ich wypełnianie.

O co chodzi w ustawie #ZatrzymajAborcję?

  • Projekt ustawy #ZatrzymajAborcję zakłada usunięcie możliwości zabicia dzieckaze względu na podejrzenie niepełnosprawności bądź choroby.

W 2015 roku z wymienionej przyczyny zabito w Polsce legalnie 1000 dzieci. Aborcje eugeniczne są najbardziej brutalne ze wszystkich aborcji – wykonywane na dużych i znacznie rozwiniętych dzieciach – w 4, 5 i 6 miesiącu ciąży (wcześniej trudno o diagnozę!), bez podania dziecku znieczulenia. Z aborcji tych mogą się urodzić żywe dzieci, których potem nie reanimuje się, ale czeka się, aż po wielu godzinach umrą.

Zgodnie z obowiązującym dziś prawem aborcji dokonuje się przeważnie na dzieciach, które mogłyby żyć długo i być szczęśliwe: nie tylko dzieciach z zespołem Downa i Turnera, ale także niepełnosprawnych fizycznie oraz dzieciach z pochopnie postawioną radykalną diagnozą.

  • Projekt #ZatrzymajAborcję nie zmienia nic w kwestii:

– punktów niedotyczących bezpośrednio aborcji z przyczyn eugenicznych,

– osób podlegających karaniu za aborcję ani wymiaru kary,

– wykonywania badań prenatalnych.

Tym ostatnim odbiera funkcję testu, na podstawie którego można zabić dziecko, a przywraca im naturalny diagnostyczno-terapeutyczny charakter. Ponieważ część lekarzy obawia się kierować kobiety na badania prenatalne w obawie, aby ich wynik nie stał się podstawą do aborcji, likwidacja możliwości zabijania dzieci za zły stan zdrowia może przyczynić się do tego, że badania prenatalne będą łatwiej dostępne. Lekarze nie będą się już bali ich zlecać.

  • Projekt koncentruje się na usunięciu jednej przesłanki aborcyjnej, aby jak najszybciej zabezpieczyć przed zabiciem możliwie dużą liczbę dzieci. Ratowanie konkretnych ludzi jest w nim priorytetem.

Różaniec Do Granic

O pokój dla Polski i świata modlili się uczestnicy akcji „Różaniec do granic”. Modlitwa odbywała się na górskich szczytach i na morzu, na lotniskach, w samolotach, w bazie wojskowej w Afganistanie i za kołem podbiegunowym. Organizatorzy zapowiadali, że w akcji weźmie udział milion osób.

W ramach ogólnopolskiej inicjatywy „Różaniec do granic” w święto Matki Bożej Różańcowej w 320 kościołach stacyjnych na terenie 22 diecezji na obrzeżach Polski została podjęta modlitwa o pokój dla Polski i całego świata. Uczestnicy zgromadzili się w kościołach o godz. 10.30, tam wysłuchali konferencji, uczestniczyli w mszy św. o godz. 11.00 i adoracji Najświętszego Sakramentu. Następnie przeszli lub przejechali do wyznaczonych stref modlitwy – było ich około czterech tysięcy – w których o godz. 14.00 rozpoczęła się modlitwa różańcowa.

Jak zapowiadali organizatorzy – fundacja Solo Dios Basta – część uczestników wydarzenia modliła w niezwykłych miejscach. Na południu Polski „Różaniec do granic” został odmówiony na kilku górskich szczytach m.in. na Rysach i na Giewoncie. Młodzież z diecezji krakowskiej planowała modlitewne wejście na Babią Górę i odmówienie różańca wspólnie ze Słowakami.

Tam, gdzie granica państwa znajduje się na akwenie wodnym również zgromadzili się wierni. Organizatorzy informowali, że na Zatokę Pucką wypłyną kutrami rybacy z Jastarni, na Łynę w okolicy Sępopola wypłynie grupa kajakarzy, a wierni z archidiecezji warmińskiej udadzą się na granicę na katamaranach. W diecezji tarnowskiej był odmawiany na łodziach flisackich płynących przełomem Dunajca.

Udział w modlitwie zadeklarowały także międzynarodowe porty lotnicze: Lotnisko Chopina w Warszawie, Port Lotniczy Gdańsk im. Lecha Wałęsy, Port Lotniczy Poznań-Ławica, Międzynarodowy Port Lotniczy Katowice w Pyrzowicach oraz mniejsze lotniska w Szczytnie, Wrocławiu, Ożarowicach, Jasionce i w Łodzi. Modlitwa różańcowa była prowadzona w lotniskowych kaplicach przez miejscowych kapelanów.

Do modlitwy przyłączyli się także wierni w kilkudziesięciu miejscach na świecie. Poza metropoliami, takimi jak Paryż, Londyn, Dublin, czy Amsterdam, uczestnicy modlili się na południu w Neapolu, w miejscowości Stamsund, która znajduje się w norweskim archipelagu Lofotów, za kołem podbiegunowym, w Auckland w Nowej Zelandii oraz w sanktuarium maryjnym w Akicie na wyspie Honsiu w Japonii. Udział zadeklarowali także żołnierze stacjonujący w bazie lotniczej w Bagram w Afganistanie.

Służby prasowe diecezji bielsko-żywieckiej podały, że wśród uczestników akcji „Różaniec do granic” w Beskidach nie zabrakło pilotów. Piotr Loranc i jego kolega pilot, Jerzy Woźnicki, wystartowali z lotniska Aeroklubu Bielsko-Bialskiego i dotarli najpierw nad granicę w Cieszynie, a następnie polecieli wzdłuż niej nad Ustroniem, Wisłą, Istebną, a także Zwardoniem i Korbielowem, gdzie Polska graniczy ze Słowacją i wrócili do Bielska-Białej.

Uczestników akcji „Różaniec do granic” pozdrowiła za pośrednictwem mediów społecznościowych premier Beata Szydło.

żródło: niezalezna.pl

 

Różaniec Do Granic

Modlitwa różańcowa dookoła Polski

Różaniec jest potężną bronią w walce ze złem, tak silną, że nie raz potrafił zmienić bieg historii, a tysiące świadectw i udokumentowanych cudów dowodzi, jego niezwykłej skuteczności. Maryja jest Królową Polski, przez całe pokolenia opiekuje się nami, w krytycznych momentach historii zawsze była przy nas, a my przy Niej. Jako ratunek dla świata, Matka Boża wskazuje na modlitwę różańcową.

Dlatego wierzymy, że jeśli różaniec zostanie odmówiony przez około milion Polaków na granicach kraju, to może nie tylko zmienić bieg zdarzeń, ale otworzyć serca naszych rodaków na działanie Łaski Bożej.

Potężna modlitwa różańcowa może wpłynąć na losy Polski, Europy, a nawet i całego świata. Dość powiedzieć, że Maryja zawsze kieruje prośbę o częstą modlitwę różańcową, podczas każdego niemal objawienia.

Zapraszamy wszystkich na wielką modlitwę „Do Granic” Polski, modlitwę do granic naszych możliwości, naszych lęków, naszych pragnienień. Poza granicę komfortu, codzienności i naszych przyzwyczajeń.

Wielka modlitwa zaplanowana jest na 07.10.2017,
w Święto Matki Bożej Różańcowej (ustanowione po wielkiej bitwie pod Lepanto, gdzie flota chrześcijańska pokonała wielokrotnie większą flotę muzułmańską ratując tym samym Europę przed islamizacją),
w I Sobotę Miesiąca (gdy odprawiane jest Nabożeństwo do Niepokalanego Serca Matki Bożej, o które prosiła w Fatimie, jako ratunek dla świata),
w roku 140. rocznicy objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie (jedyne uznane, polskie objawienia maryjne, Matka Boża prosiła tam o pokutę i codzienny różaniec),
w 100. rocznicę Objawień Fatimskich (wielkie, ciągle aktualne objawienia, w których Matka Boża przekazuje duchowy program dla całego świata),
w przededniu 100. rocznicy odzykania przez Polskę niepodległości (Wolność jest nam dana i zadana, tylko w Bogu i tylko z Maryją jesteśmy prawdziwie wolni, niepodlegli).

Tego dnia udamy się na granice Polski i będziemy modlić się na różańcu. Przez tę bezprecedensową modlitwę różańcową, chcemy okazać wierność i posłuszeństwo Maryi, która niestrudzenie wzywa nas do odmawiania różańca. Chcemy też przepraszać i wynagradzać, za wszelkie bluźnierstwa, zniewagi przeciw Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny. Pragniemy błagać przez wstawiennictwo Matki Bożej o ratunek dla Polski i świata.

Jeśli tylko chcesz, możesz, wziąć udział w tym niezwykłym wydarzeniu zarejestruj się na naszej stronie tutaj. Na mapce zostanie wyznaczona droga do Twojego szlaku na granicy. Tam będziesz mógł wybrać swój kościół. Przyjedź w sobotę 7.10.2017 do wybranego kościoła, po Mszy Świętej wyruszamy na nasz odcinek granicy modlić się na różańcu i wypraszać wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny dla świata, Ojczyzny, Kościoła, rodzin, wspólnot i dla nas samych.

Do zobaczenia, gdzieś na granicy :).

PROGRAM WYDARZENIA „RÓŻANIEC DO GRANIC”
W kościołach „stacyjnych” (wyznaczonych przez diecezje)
10.30 Modlitwa i konferencja wprowadzająca
11.00 Eucharystia
12.00 Adoracja Najświętszego Sakramentu

Po nabożeństwie eucharystycznym czas na posiłek i przejście (przejazd) na miejsce modlitwy różańcowej.

Na wyznaczonych szlakach w pobliżu granicy Polski
14.00 Modlitwa różańcowa
15.30 Modlitwa na zakończenie

 

Więcej informacji:

http://www.rozaniecdogranic.pl/

„Ojcze nasz” – skrót Ewangelii

Modlitwa Pańska jest skrótem całej Ewangelii.

Ewangelia to Dobra Nowina: o tym, że mamy jednego Ojca w niebie, że jesteśmy Jego dziećmi, że zostaliśmy z Nim pojednani a Jego Królestwo jest już obecne wśród nas, że codziennie karmi nas chlebem duchowym i materialnym, że jest nieskończenie miłosierny i zawsze nam przebacza, że broni nas od zła, pokus i zasadzek szatana.

Wszystko, co zapisali Ewangeliści o Jezusie, jest rozwinięciem słów zawartych w Modlitwie Pańskiej, bo Jezus to uosobiony dar z siebie. Przebywając wśród ludzi, jest dla nich; odchodząc na modlitwę, jest cały dla Ojca. Jezus nigdy nie jest statyczny. On jest ciągle dla. On jest zawsze ku. Dla kogoś. Ku czemuś. Jest hipostazą, uosobioną relacją-ku-drugiemu. Nigdy nie żyje „dla siebie”, lecz „od siebie” — w postawie daru całkowitego i zapomnienia o sobie. Takiego stylu życia uczy swoich braci i swoje siostry, także w formie modlitwy. Dlatego żadna z próśb zawartych w Modlitwie Pańskiej nie jest egoistyczna: „Niech się święci Twoje imię; Niech przyjdzie Twoje Królestwo; Bądź wola Twoja” — wezwania te ukierunkowane są na Ojca i Jego sprawy. My także mamy mieć na względzie przede wszystkim sprawy Boże, a nie nasze. Starajcie się najpierw o Królestwo Boga i Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane (Mt 6,33). Jeśli pozostałe wezwania zawierają odniesienie do naszych osobistych spraw, to dzieje się to bardziej ze względu na Boga niż nasz interes: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” — tylko chleba, to znaczy daj nam to, co konieczne dla naszego życia. „Przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy” — to prośba, by przyjął nas do swego domu jak syna marnotrawnego z przypowieści ewangelicznej. „Nie dopuść abyśmy ulegli pokusie” — gdyż żadną miarą nie chcemy Cię zasmucić. „Ale nas zbaw od złego” — przede wszystkim tego duchowego, największego zła, jakim jest oddalenie od Ciebie.

 

[Jezus] nie nauczył nas mnogich próśb, lecz polecił, byśmy często, żarliwie i usilnie powtarzali te, które zawarte są w Modlitwie Pańskiej. Tam bowiem zawarte jest wszystko, co dotyczy woli Bożej i naszego pożytku.

Ojcze nasz to modlitwa uniwersalna. Otwiera nas na wszystkich ludzi. Znanych i nieznanych. Krewnych i „obcych”. Wierzących i niewierzących. Chrześcijan, Żydów, muzułmanów, buddystów, hinduistów, ateistów, komunistów… Przyjaciół i wrogów. Kogokolwiek. Nie jesteśmy samotnymi wyspami, zwłaszcza gdy trwamy przed Bogiem. Choćbyśmy siedzieli na słupie jak Szymon Stylita, zamknęli się za murami klasztoru trapistów lub przebywali za kratkami więzienia — jesteśmy w rodzinie. Otoczeni ludźmi. Białymi, żółtymi, czarnymi, czerwonymi. Starymi i młodymi. Kobietami i mężczyznami. Zdrowymi i chorymi. Świętymi i zbrodniarzami.

Mówimy wspólnie Ojcze nasz. Mówi to cesarz, mówi to żebrak, mówi to sługa, mówi to pan. Razem mówią „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”. Uważają się więc za braci, skoro mają jednego Ojca. A zatem niech pan nie wstydzi się uważać swego sługi za brata, skoro Chrystus chciał go mieć swoim bratem.

Ojcze nasz otwiera nas na cały świat. Na kosmos, który zdaje się nie mieć granic. Planety i gwiazdy. Na całą ziemię. Góry, morza, rzeki, jeziora, stepy. Zwierzęta, rośliny. Jesteśmy cząstką wielkiego ekosystemu — tego biologicznego, ale i duchowego. On liczy na nas! Kiedyś spotkamy go po drugiej stronie życia, przyjazny, bliski, przemieniony przez nasz trud.

Stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności — nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał — w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia (Rz 8,19—22).

Ojcze nasz wprowadza nas do Królestwa niebieskiego. Z aniołami i świętymi. Z Marią i z apostołami. Z naszymi patronami. Ze zmarłymi, tymi w czyśćcu i tymi w niebie. Ze wszystkimi, którzy żyli przed nami i po nas. Nawet nie uświadamiamy sobie, jak liczną mamy rodzinę!

Tak właśnie modlił się Jezus. Solidarny ze światem, solidarny z innymi. Kiedy przyjmiemy Jego postawę, nigdy nie przejdziemy obojętnie obok żadnego człowieka. W każdym ujrzymy kogoś posłanego przez Boga na ten właśnie moment życia. Staniemy się wrażliwi na innych i ich potrzeby. Pójdziemy do chorych, bezdomnych, żebraków i tych, którzy jeszcze niedawno budzili w nas wstręt. Do osób, które skrzywdziliśmy. Wspólnie powiemy „Ojcze nasz”.

Nauczyciel pokoju i Mistrz jedności nie chciał, aby modlono się pojedynczo. Nie mówimy bowiem „Ojcze mój, któryś jest w niebie” ani „chleba mojego daj mi dzisiaj”. Nikt też nie prosi, ażeby winy zostały odpuszczone tylko jemu albo żeby tylko on nie był poddawany pokusie lub tylko on sam uwolniony od złego.

Zakończenie

Modlitwa Ojcze nasz to nie tyle słowa, co raczej nowy styl życia obracającego się wokół osi, jaką jest Bóg i Jego wola. Wychodząc z tego centrum, każdego dnia zataczamy coraz szersze kręgi, idąc do nowych ludzi — opuszczonych, smutnych, samotnych. Tych, o których nikt już dziś nie pamięta. Przynosimy im Ojca. Głosimy Ewangelię, nie używając słów. Zapalamy w sercach światło nadziei cenniejsze od czegokolwiek na świecie. Jak Jezus. On także nie tyle wypowiadał tę modlitwę, co raczej nią żył. Przeszedł przez życie dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła (Dz 10,38).

Cóż można więcej powiedzieć o tej jedynej, największej modlitwie? Wypada tylko zamilknąć…

Choćbyśmy przez całą godzinę raz tylko odmówili tę Jego modlitwę, jeśli tylko pamiętamy na to, że jesteśmy z Nim i rozumiemy, o co Go prosimy i jaką On ochotną i szczodrą ma wolę nam dawać, i cieszymy się Nim, iż tak miłościwe jak prawdziwy Ojciec raczy mieszkać z nami — to Mu wystarczy i bynajmniej nie żąda, byśmy sobie głowę suszyli, wysilając się na długie mowy.

ks. Andrzej Muszala.

Fragmenty pochodzą z książki Duchowość kształtowana przez liturgię, Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej

26 sierpień – Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej

Czarna Madonna została przywieziona na wzgόrze w Częstochowie w 1382 r. a książę Władysław Opolczyk, fundując klasztor paulinom, ofiarował im tę ikonę Bogurodzicy. Dwa lata pόźniej, sławny obraz został umieszczony w klasztorze. Krόlowie polscy i osobistości krόlestwa przybywali tutaj aby się modlić i składać hołd czarnej Madonnie.

Legenda mόwiła, że jej autorem był sam św. Łukasz Ewangelista, ale to nie była prawda. Dane z innych przekazόw twierdzą, że malowidło jest wykonane na desce ze stołu nazaretańskiego Świętej Rodziny. Prawdopodobne jest jednak, że obraz pochodził z ktόregoś monasteru na Wschodzie, gdzie jakiś pobożny mnich, troskliwie strzegący czystości serca, jako warunku pracy przy świętej ikonie, namalował dwa najświętsze oblicza – Jezusa i Jego Matkę. Od XV w. zostało namalowanych wiele kopii obrazu. Około 100 jest przedmiotem czci a ponad 10 jest ukoronowanych. W 1717 r. Matka Boska Jasnogόrska została jako pierwsza z Polski ukoronowana diademem papieskim. Bardzo szybko Jasna Gόra staje się sławna w całym krόlestwie.

Uroczystość powstała z inicjatywy bł. Honorata Koźmińskiego, który po upadku styczniowego starał się zjednoczyć naród wokół Królowej Polski – Maryi. Wraz z ówczesnym przeorem Jasnej Góry, o. Euzebiuszem Rejmanem, wyjednał on u św. Piusa X ustanowienie w 1904 r. święta Matki Bożej Częstochowskiej. Papież Pius XI rozciągnął w 1931 r. ten obchód na całą Polskę oraz zatwierdził nowy tekst Mszy świętej i godzin kanonicznych.

LATO – CZAS WAKACJI, URLOPÓW, ODPOCZYNKU CZAS SZCZEGÓLNY

Adam Pietrzak

Lato czas urlopów, czas wakacji, czas oczekiwany z tęsknotą za odpoczynkiem, czas dobrych postanowień. To czas, w którym nie można już powoływać się na brak czasu dla siebie, dla Pana Boga. To czas, którego jest jakby więcej, bo dzień dłuższy, bo widno długo wieczorem. To czas w którym już nie można swojego lenistwa usprawiedliwiać „Panie Boże widzisz jak jestem zmęczony, więc dziś nie będę się modlił, dziś tylko się przeżegnam” , „dziś nie mam głowy by spojrzeć w soje sumienie, zrobię to gdy nie będę tak zmęczony”, „w tę niedzielę nie pójdę do Kościoła, przecież Boże widzisz jak bardzo mi się chce spać’. Lato czas urlopów i wakacji, to czas w którym powinniśmy sprawdzić czy „jesteśmy u siebie” — czy Jezus pukając do nas zastanie nas w u siebie. Lato to czas, w którym warto pomyśleć o tym , że Jezus przychodzi do nas jako gość błogosławiony. Czytaj dalej LATO – CZAS WAKACJI, URLOPÓW, ODPOCZYNKU CZAS SZCZEGÓLNY

ŚMIECH TO NIE GRZECH

Zwykle święci przedstawiani są w sposób majestatyczny, poważny. Tymczasem wielu to prawdziwe zgrywusy. Jeden z nich – św. św. Filip Neri podkreślał, że smutek to największy sprzymierzeniec szatana, a drogą wiodącą do nieba jest radość. Zatem przestańmy być tak śmiertelnie poważni!

Trzy lata temu w homilii na Niedzielę Palmową papież Franciszek powiedział: „Chrześcijanin nigdy nie może chodzić smutny ze zwieszoną głową, gdyż to byłoby oznaką braku nadziei lub braku miłości do Chrystusa. Albo też oznaką choroby, którą należałoby leczyć… Niestety, bardzo wielu «pobożnych» katolików swoją postawą pełną smutku i zgryzoty – bardziej przypomina uczestników konduktu żałobnego, niż szczęśliwych wyznawców i miłośników Jezusa Chrystusa. Ludzie ci straszą innowierców oraz ludzi poszukujących swoją postawą i skutecznie zniechęcają ich do religii katolickiej”. W dalszej części kazania Ojciec Święty podkreślił, że radość jest jednym z owoców Ducha Świętego. Z kolei znany brytyjski pisarz Gilbert Keith Chesterton, twórca niezapomnianej postaci o. Browna, katolickiego księdza i zarazem detektywa-amatora, już wiele lat temu przekonywał, że „poczucie humoru nie jest niczym innym jak jeszcze jedną formą religijności, bowiem tylko ten, kto szczerze w coś wierzy, ma prawo do żartowania z tego”. Przeglądając życiorysy świętych, okazuje się, że w historii Kościoła znajdziemy mnóstwo postaci, których życie było pełne humoru i zdrowego śmiechu.

Smutek szkodzi duszy

„Smutny święty to żaden święty” – twierdził najweselszy święty Filip Neri. Wesołość zalecał innym, bo uważał, że „smutek szkodzi duszy”. Jako nauczyciel pokory walczył z pychą, zarozumiałością i samouwielbieniem. I to właśnie śmiech, ironia i błazeństwa były najlepszym lekarstwem, jakie ordynował na te przywary. Pewnego dnia do papieża dotarła plotka, że jedna zakonnica dokonuje niewiarogodnych cudów. Ojciec Święty zlecił zbadanie tej sprawy św. Filipowi. Po długiej podróży święty dotarł wreszcie do odległego klasztoru i poprosił o widzenie z zakonnicą. Kiedy weszła do izby, ściągnął swe zabłocone buty i poprosił, by je wyczyściła. Zakonnica fuknęła wyniośle i obróciła się na pięcie. Św. Filip założył buty i wrócił zdać sprawę papieżowi. „Niech wasza świątobliwość nie wierzy tym plotkom” – powiedział, dodając: „Gdzie nie ma pokory, nie może być cudów”.

Św. Filip często zasiadał w konfesjonale, a zadawane przez niego pokuty były dość ekstrawaganckie. Jednak działały nadzwyczajnie. Jednemu z penitentów kazał np. przejść w środku lata w futrze przez środek kościoła pełnego uczestniczących w nabożeństwie. Z kolei pewna kobieta dowiedziała się, że grzeszyła… nosem. „Jak to nosem? Czy można zrobić nim coś złego?” – zapytała pewnie. „Ano tak, można. Wtykając go w nieswoje sprawy” – wyjaśnił jej święty.

Czytaj dalej ŚMIECH TO NIE GRZECH