PROŚBA O POMOC

Drodzy Parafianie.
Mamy zaprzyjaźnionego ogrodnika z Cierni, Pana Adama Dobrzańskiego. Zawsze od niego biorę kwiaty na Wszystkich Świętych. W tym roku z wiadomych przyczyn została cała masa pięknych doniczkowych chryzantem. Trzeba pomóc człowiekowi by nie zmarnowała się jego ciężka praca.
Zaproponowałem mu, aby sprzedawał swoje kwiaty pod naszym cmentarzem WE WTOREK OD GODZ. 9.00.
Jeżeli mogę Was prosić o kupno kwiatów na grób od Pana Adama, to bardzo proszę.
ks. Andrzej

Św. Franciszka – odpust w Świebodzicach 2020

Św. Franciszka odpust w Świebodzicach 2020
Na dzień świętego Franciszka Kościół przeznaczył (nie bez powodu) Ewangelię, w której Pan Jezus chwali Ojca w niebie za Jego upodobanie, jakie znajduje w prostaczkach, w ludziach prostych, prawego umysłu i czystego serca, i sumienia… w ludziach prostolinijnych, nie poplątanych, nie zagmatwanych w gąszczu jakiejś pretensjonalnej wiedzy, mądrości i nadmiernej przezorności. „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie”. Wasz święty Patron, Biedaczyna z Asyżu jest niewątpliwie niedościgłym reprezentantem i mistrzem takich ewangelijnych, prostaczków, przed którymi właśnie – jak słyszeliśmy – Bóg z upodobaniem odkrywa, odsłania tajemnice Prawdy, całej Prawdy o rzeczywistości, o świecie, o istnieniu, o człowieku i jego losie, objawia tajemnice wiary. Oni [prostaczkowie] zasługują „najpierw”, jakby w pierwszej kolejności, w zgodzie z logiką Bożej preferencji, na łaskę wiary.
Na pierwszy rzut oka musi się wydać zaskakujące to „zestrojenie” dziecięcej prostoty akurat z władzą poznawczą człowieka, z jakimś rozmachem poznawczym, pozwalającym sięgać myślom i sercu prawd objawienia, bożych tajemnic. Na ogół o prostaczkach myśli się raczej jako o nieukach, pozbawionych wykształcenia, myślowej finezji i krytycyzmu. A tymczasem, nie! To właśnie prostota, dzięki której wychyleniem w stronę rzeczywistości (czyli poznaniem) rządzi nie tylko bagaż zgromadzonej wiedzy, pewników, definicji, pojęć, reguł, opinii, sądów, dogmatów, wątpliwości, uprzedzeń ale ciągle świeża, nieposkromiona dziecięca ciekawość a przede wszystkim pokorne zadziwienie, zdumienie tym, co jest i że w ogóle jest, zdumienie tym, co się z łaski Bożej nieustannie wydarza, również tu i teraz dla mnie… to właśnie prostota warunkuje rozszerzenie horyzontu poznania w nieskończoność, pozwala widzieć więcej, patrzeć dalej, uznać również to, czego się do końca zrozumieć nie da, pozwala szybować duszy w przestworzach istnienia na dwóch skrzydłach: rozumu i wiary. I świętemu Franciszkowi pozwala np. dostrzec w pięknym, radosnym i nieprzejednanym ogniu – Brata, a w użytecznej, pokornej i czystej wodzie – Siostrę. A we wszystkim co jest, w błocie, słocie i niepogodzie również, nawet w siostrze śmierci, chwałę najwyższego, wszechmocnego i dobrego Pana. Przepięknie dokumentuje ten rozmach i głębię postrzegania rzeczywistości jego „Pieśń słoneczna”, reprezentująca jednocześnie wyżyny średniowiecznej poezji. Kto z nas tak potrafi patrzeć na świat? To coś o wiele więcej niż ekologiczna wrażliwość na dobrostan przyrody i troska o czyste powietrze, i o bezpieczeństwo ślimaków spacerujących przy autostradzie. To mistycyzm stworzenia. To coś więcej niż estetyczny zachwyt, kiedy imponujący spektakl kolorów porannej zorzy i wschodzącej kuli czerwonego słońca, przez łaskę zdumienia i wiary, zestraja duszę z hymnem uwielbienia Stwóry całego stworzenia i każe intonować duszy: „Kiedy ranne wstają zorze, Tobie ziemia, Tobie morze, Tobie śpiewa żywioł wszelki, bądź pochwalon Boże wielki”. Kiedy budziliśmy się ostatnio z takim śpiewem na ustach i w sercu?
„«Dio è grande» (Bóg jest wielki)! Usłyszałem westchnienie z ust Mamy, gdy wykopała w ogródku piękną dorodną marchew – wspomina ksiądz Giussani (jeden z wielkich mistrzów mojego życia). Od niej, od swojej Mamy uczyłem się patrzeć na świat ze zdumieniem, które prowadzi do wiary”. Co ma wspólnego marchewka z Bogiem? Przyzwyczailiśmy się do marchewki, przywykliśmy, że marchewka po prostu wyrasta z maleńkiego ziarenka? Dlaczego? Nie zastanawiamy się nad tym. Bezmyślnie przyzwyczajamy się do oczywistości, które w istocie wcale nie są oczywiste, lecz przepełnione tajemnicą, cudem miłości Stwórcy! Mogło przecież niczego nie być! Byłoby o wiele prościej!
„Wszechmocny Panie, Wiekuisty Boże, któż się Twym sprawom wydziwować może – wykrzykuje ze zdumienia Kochanowski w jednej ze swoich pieśni, będącej poetycką parafrazą Psalmu 8 – Kto Rozumowi, którym niezmierzony świat ten stworzony?” „Wydziwować”, piękne i niestety zapomniane już, staropolskie słowo wyrażające jakąś niemoc wyczerpania pokładów zdumienia, które wypełniają duszę w kontakcie ze stworzoną rzeczywistością i prowadzą ją do zachwytu, do wiary, do uwielbienia Stwórcy. „Gdziekolwiek słońce rzuca strzały swoje, po całym świecie słynie imię Twoje, a sławy niebo ogarnąć nie może Twej, wielki Boże, Twej wielki Boże!”.
„Pojęcia tworzą bożki, tylko zdumienie poznaje” – przekonuje św. Grzegorz z Nyssy, a wtóruje mu wielki żydowski myśliciel Heschel: „Pozbawieni zdumienia, pozostajemy głusi na to, co wzniosłe”. Łaska zdumienia jest naturalnym, spontanicznym owocem prostoty ducha, który z rozdziawioną jak u dziecka buzią staje przed tym co jest i co się wydarza i ze swej istoty w każdym calu przekracza pojemność naszej inteligencji, jest nieodgadnioną zagadką, tajemnicą, darem, cudem.
Ale nie dotyczy to tylko cudu stworzenia, ale takoż i jeszcze bardziej cudu Wcielenia i Zbawienia, żłóbka i krzyża, Betlejem i Golgoty. „Wspaniałe było dzieło stworzenia świata, a jeszcze wspanialsze jest dzieło zbawienia, które się dokonało przez wielkanocną ofiarę Chrystusa” – przypomina nam jedna z modlitw Wigilii Paschalnej.
Prostota dziecięcej, czystej duszy św. Franciszka przepełnionej zdumieniem, prowadzącym do wiary, to przede wszystkim prostota zadziwienia, zauroczenia miłością Boga objawioną w Jezusie. Franciszek jak dziecko (szczerze, prostolinijnie, na serio) nie umie przestać się dziwić, że Bóg taki wielki, Wszechmogący a stał się bezradnym dzieckiem, kwilącym w żłóbeczku (to od niego zaczęły się jasełka), że Bóg taki wielki, Wszechmogący a nie miał gdzie głowy skłonić, by odpocząć od zmęczenia, po trudach dnia, że Bóg taki wielki i Wszechmocny a dał się przybić do krzyża za nasze grzechy. Dlaczego? Bo aż tak bardzo kocha! Aż tyle dla niego znaczę! Stąd niewyczerpane pokłady radości w duszy Biedaczyny z Asyżu. Radość to nieodłączny przymiot świętego, (franciszkowa radość) również wtedy, gdy okoliczności życia zdają się przeczyć radości. Wie, że jest radość, której nic i nikt mu nie odbierze, bo rodzi się ona ze zachwycenia miłością potężniejszą od śmierci. To z tego zadziwienia miłością Jezusa rodzi się też pragnienie bezkompromisowego naśladowania Jezusa w Jego ubóstwie, w Jego poświęceniu, w Jego cierpieniu, w Jego miłości do człowieka, aż po skrajne ubóstwo, aż po stygmaty!
„Tylko zdumienie poznaje”. „Pozbawieni zdumienia pozostajemy głusi na to, co wzniosłe”.
Siostry i Bracia, nieustannie toczy się w nas (w przybytku naszej wolności) batalia o taką dziecięcą, franciszkową dyspozycję duszy, o prostotę, o dziewiczą zdolność do zdumienia, które jest urodzajną glebą dla wiary, a której próbuje zagrodzić drogę pycha wiedzy, podejrzliwość, uprzedzenie, zarozumialstwo, cynizm, niedowiarstwo.
Trafną ilustracją tej walki – w której zwycięzcą staje się albo prostota serca, zdumienie prowadzące do wiary, albo podejrzliwość, nieufność zamykająca serce przed tym co wzniosłe – był dla mnie ostatnio fragment książki Daniele Mencarelli, La casa degli squardi (Dom spojrzeń): Spróbujcie wyobrazić sobie to, co przypadkiem stało się udziałem autora opowiadania. „Na wysokości witryny Liberty stoją młodzi małżonkowie. Matka trzyma na rękach dziecko, z którym bawi się ojciec, pokazuje mu fontannę w wewnętrznym ogrodzie, a w międzyczasie rozśmiesza dziwnymi minami i grymasami. Kiedy dzieli mnie od nich nie więcej niż metr, obydwoje rodzice odwracają się w moją stronę, a razem z nimi dziecko. Przeżywam szok. […] Mały będzie miał około trzech lat; ale oprócz oczu właściwie nie ma twarzy, w miejscu nosa i ust znajdują się dziury wypełnione czerwonym mięsem. Wbijam wzrok w marmurową podłogę, przechodzę obok, starając się nie patrzeć na nich. […] Zatrzymuję się, mając nadzieję, że tych dwoje młodych ludzi i zniekształcone dziecko sobie pójdą. Po chwili dociera do mnie śmiech dziecka. Wciąż tam są. Teraz jednak już nie są sami. Przed nimi stoi siostra zakonna, jest stara, pochylona wprzód, jej twarz dotyka okropnej twarzy dziecka. «Jesteś pięknością mamy i taty, prawda?». Bierze rączkę i całuje ją. Dziecko, być może pod wpływem łaskotek, wybucha śmiechem. Zakonnica będzie miała co najmniej 80 lat, ma pulchną, białą jak mleko twarz. «A zatem nie tylko jesteś piękny, ale też sympatyczny, podoba ci się to?». I znów gładzi jego rączką swoje usta, brodę, by sprawić dziecku przyjemność. Potem siostra się prostuje, patrzy na ojca i matkę. «Czy słyszycie, ile ma w sobie radości? Ono w środku nie ma srebra, ma złoto, żywe złoto». Całuje je, nie zważając na jego twarz, na nic”.
I teraz właśnie następuje opis batalii, jaką toczy w duszy ten, któremu wydarzyło się to niespodziewane i wyjątkowe spotkanie, batalii pomiędzy zdumieniem, wzruszeniem tym, co zobaczył, a niedowiarstwem. Czytam dalej: „Jestem oszołomiony, nie jestem w stanie zrozumieć, rozszyfrować. Zobaczyłem coś ludzkiego, a zarazem obcego, jakby jakiś obrzęd pochodzący z odległej ziemi, nie jestem w stanie odnaleźć w sobie narzędzi, by przetłumaczyć go na mój język. […] Próbowałem każdego możliwego podejścia, próbowałem usunąć ze świadomości to, co zobaczyłem, uznając to za delirium staruchy ubranej na szaro, potem za fanatyzm głuchej i ślepej na ból zakonnicy, która za wszelką cenę chciała zaświadczyć o wyższości swojego Boga, nawet w obliczu takiego oszpecenia; następnie za widowisko zdolnej aktorki, która być może sekundę późnej w zamkniętej ubikacji umyje sobie usta, ponieważ pocałowała tę zdeformowaną twarz. Próbowałem… ale żadna z tych interpretacji nie jest w stanie pokonać dystansu między tym, co zobaczyłem, a moją logiką”.
Chwała Bogu!, chciałoby się dopowiedzieć. Właśnie o to chodzi, żeby nasza logika, nasza przezorność, ostrożność, logika naszego ciasnego, komplikującego wszystko umysłu i serca, podsycana przez ponoszącą się kulturę niedowiarstwa, podejrzliwości, sceptycyzmu, cynizmu, nie była w stanie pokonać tego dystansu będącego skutkiem prostoty, zdumienia i zauroczenia spotkaniem, które jakby obezwładnia nas pięknem miłości, miłości nie z tego świata, pięknem znaczenia ludzkiego życia, jaką ta miłość obiecuje i gwarantuje, pięknem człowieczeństwa, pięknem świadectwa.
„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie”.
Pokora prostoty otwiera rozum na łaskę zdumienia i poznania przez wiarę. Dlatego Pan Bóg szanuje, ceni i kocha prostaczków.
Św. Franciszku, nauczycielu ewangelijnej prostoty, wyproś nam łaskę dziecięcego serca, skorego do wierzenia. Amen.

Zaproszenie

Komunikat Biskupa Świdnickiego w związku z zaproszeniem na diecezjalne podziękowanie za posługę pasterską JE ks. bpa Ignacego Deca

Drodzy diecezjanie,

przed szesnastu laty, 25 marca 2004 r., wraz ze święceniami biskupimi i ingresem Jego Ekscelencji księdza biskupa Ignacego Deca, rozpoczęła się historia naszej diecezji. Jej pierwszy Pasterz na przestrzeni kilkunastu lat, wsparty Bożą łaską oraz entuzjazmem i ofiarnym zaangażowaniem zarówno duchowieństwa, jak również osób konsekrowanych i wiernych świeckich, zorganizował zręby naszego lokalnego Kościoła. Sukcesywnie, ale wytrwale – na miarę możliwości – powstawały z inicjatywy bp. Ignacego, niezbędne dla funkcjonowania diecezji instytucje: Kuria Biskupia, Wyższe Seminarium Duchowne, Caritas, Sąd Biskupi, Dom Księży Seniorów. Równolegle do tych działań dotyczących struktury diecezji pierwszy Biskup Świdnicki troszczył się o duchowy wzrost wiernych powierzonych jego pasterskiej pieczy. Zabiegając o duchowe dobro diecezjan przeprowadził m.in. diecezjalny Kongres Eucharystyczny, dwie peregrynacje: obrazu Jezusa Miłosiernego oraz figury Matki Bożej Fatimskiej, a także doprowadził do koronacji przez legata papieskiego obrazu Matki Bożej Świdnickiej.

Nie sposób wymienić wszystkich inicjatyw duszpasterskich, trudno zliczyć wszystkie wizyty, spotkania, rozmowy Księdza Biskupa z księżmi i osobami świeckimi w kurii, w parafiach, na pielgrzymkach i przy innych okazjach. Możemy dziękować Bożej Opatrzności za dar osoby tak wyjątkowego Pasterza, za ten imponujący i niełatwy do zmierzenia całokształt pasterskiego posługiwania bp. Ignacego, który odcisnął znaczące piętno na tożsamości i dynamice naszej diecezji.

W dniu 31 marca br. papież Franciszek przyjął, wynikającą z racji osiągniętego wieku, rezygnację bp. Ignacego i wyznaczył dla diecezji nowego Pasterza. Przejmując i podejmując dziedzictwo Kościoła świdnickiego, chcę wraz z bp. Adamem oraz z całą wspólnotą diecezjalną wyrazić naszą wdzięczność pierwszemu Biskupowi Świdnickiemu, za jego gorliwą, pełną poświęcenia i zaangażowania, wieloletnią pasterską posługę. Dzięki powolnemu znoszeniu ograniczeń związanych z panującym stanem epidemii, możemy już – przy zachowaniu przewidzianych przez prawo norm bezpieczeństwa – zorganizować diecezjalne podziękowanie biskupowi Ignacemu. Dlatego zapraszam duchowieństwo, osoby konsekrowane oraz wiernych świeckich na uroczystą Mszę św., która będzie sprawowana w katedrze świdnickiej w sobotę, 4 lipca br. r. o godz. 12.00. Tego dnia stańmy razem u boku Pierwszego Biskupa diecezji świdnickiej, aby we wspólnotowej modlitwie podziękować Panu Bogu za dar dobrego pasterza i prosić o Boże błogosławieństwo na dalsze lata jego życia i biskupiego posługiwania wśród nas.

† Marek Mendyk

Biskup Świdnicki

Biskupi znoszą dyspensę.

Od 30 maja nie obowiązuje limit wiernych w świątyniach, stąd biskupi diecezjalni zdecydowali się na odwoływanie dyspensy od obowiązku udziału w niedzielnej Eucharystii.

Biskupi zachęcają do powracania na msze święte do kościołów.

Uczestniczenie we Mszy Świętej w niedziele i dni święte jest pierwszym, najważniejszym z przykazań kościelnych. Ten wymóg jest również wyraźnie określony w Kodeksie Prawa Kanonicznego.

Kan. 1247 – W niedzielę oraz w inne dni świąteczne nakazane, wierni są zobowiązani uczestniczyć we Mszy świętej oraz powstrzymać się od wykonywania tych prac i zajęć, które utrudniają oddawanie Bogu czci, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego.

Kan. 1248 – § 1. Nakazowi uczestniczenia we Mszy świętej czyni zadość ten, kto bierze w niej udział, gdziekolwiek jest odprawiana w obrządku katolickim, bądź w sam dzień świąteczny, bądź też wieczorem dnia poprzedzającego.

List Prezydium KEP na 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II

Umiłowani Siostry i Bracia!

1. W tym roku świętujemy setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła II, który przyszedł na świat 18 maja 1920 roku w Wadowicach. Ten wielki święty wniósł nieoceniony wkład w historię naszego kraju, Europy, świata oraz w historię Kościoła powszechnego. O Karolu Wojtyle powiedziano i napisano już bardzo wiele, dobrze znana jest również jego biografia, która doczekała się licznych ekranizacji. W trudnym dla nas wszystkich czasie – gdy zmagamy się z pandemią koronawirusa i stawiamy pytania o przyszłość naszych rodzin oraz społeczeństwa – warto także zapytać o to, co On dziś miałby nam do powiedzenia? Z jakim przesłaniem zwróciłby się do rodaków w maju 2020 roku?

Jako pierwsze przychodzą nam na myśl słowa, które wypowiedział w homilii rozpoczynającej pontyfikat: „Nie lękajcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju! Nie bójcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie!” (22.10.1978). Tak, Chrystus wie, co każdy z nas nosi dziś w sobie, On doskonale zna nasze radości, niepokoje, nadzieje, lęki, tęsknoty. Tylko On ma odpowiedź na pytania, które stawiamy sobie w obecnej chwili.

Święty Jan Paweł II był człowiekiem, w którego życiu niezwykle wyraźnie uwidaczniały się cierpienie i niepewność jutra. Jego droga do świętości wiodła przez szereg trudnych doświadczeń życiowych, jak choćby przedwczesna śmierć ukochanej matki czy okrucieństwa II wojny światowej. On przyjmował te wydarzenia z wiarą w to, że historię człowieka ostatecznie prowadzi Pan Bóg, a śmierć nie jest pragnieniem Stwórcy. Gdyby Papież Polak żył dzisiaj, na pewno dobrze rozumiałby osoby, które przebywają w izolacji i kwarantannie. Modliłby się za chorych, zmarłych oraz ich rodziny. Sam przecież wielokrotnie chorował i cierpiał w warunkach szpitalnego odosobnienia, bez możliwości sprawowania Mszy św. z wiernymi. Jego brat Edmund zmarł w wieku 26 lat, jako młody lekarz, kiedy zaraził się od chorej pacjentki, udzielając jej pomocy medycznej. Na jego płycie nagrobnej wyryto napis: „Swe młode życie oddał w ofierze cierpiącej ludzkości”. By upamiętnić swego starszego brata, nasz święty Papież trzymał na swoim biurku lekarski stetoskop. Święty Jan Paweł II rozumiał i cenił pracę lekarzy, pielęgniarek, ratowników i pracowników medycznych, za których często się modlił i z którymi się spotykał.

2. Początek kapłańskiej drogi Karola Wojtyły miał miejsce w czasie II wojny światowej. Wraz ze swoimi rodakami był on ofiarą dwóch totalitarnych systemów: narodowego i międzynarodowego socjalizmu. Obydwa odrzucały Boga. Obydwa wyrosły na pysze, pogardzie dla innych i nienawiści. Obydwa odbierały wolność i godność człowiekowi. Obydwa niosły strach i śmierć. Obydwa te systemy ściśle też ze sobą współpracowały, aby doprowadzić do eksterminacji polskiej inteligencji, a naród polski przekształcić w rzesze niewolników. W tym czasie młody Karol Wojtyła był robotnikiem w kamieniołomach fabryki chemicznej Solvay w podkrakowskich Łagiewnikach.

Następny rozdział księgi życia św. Jana Pawła II to posługa księdza oraz biskupa krakowskiego. Po dwuletnich studiach w Rzymie został wikariuszem i katechetą w parafii w Niegowici, później pracował w Krakowie. Wykładał w seminariach duchownych i na uniwersytetach. 29 września 1958 roku został wyświęcony na biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej, a w roku 1964 został jej arcybiskupem metropolitą. Brał czynny udział we wszystkich sesjach Soboru Watykańskiego II. W roku 1967 papież Paweł VI mianował go kardynałem. W czasach komunistycznego reżimu stanowczo bronił chrześcijańskich wartości. Otwarty na dialog, w każdym widział brata. Nieustannie apelował o poszanowanie godności każdego człowieka. Emanował entuzjazmem duszpasterskim. Wiele serca poświęcał pracy z młodzieżą, studentami, z młodymi małżeństwami. Wycieczki w góry, na narty, obozy na łonie natury służyły mu zbliżaniu ludzi do Boga. Żartował, słuchał i uczył, stawiając młodym wysokie cele i wymagania. „Odkrycie Chrystusa to najpiękniejsza przygoda waszego życia” – mówił najpierw do młodzieży w Polsce, a potem – na całym świecie.

I tak nadszedł historyczny dzień 16 października 1978 roku, gdy kard. Karol Wojtyła został wybrany papieżem. Tu okazało się, jak ważną postacią w jego życiu był kard. Stefan Wyszyński. Po wyborze na papieża, Jan Paweł II powiedział: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła. Gdyby nie było Jasnej Góry”. Obydwaj byli głęboko związani z sanktuarium jasnogórskim. Tam wszystko zawierzali Matce Bożej.

Wybór kard. Karola Wojtyły na następcę św. Piotra otworzył nowy rozdział nie tylko w jego życiu, ale także w historii Kościoła w Polsce i na świecie. Niespełna rok później zabrzmiały w Polsce słowa modlitwy: „Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”. Te słowa, wypowiedziane 2 czerwca 1979 roku podczas Mszy św. na ówczesnym Placu Zwycięstwa w Warszawie, stały się momentem zwrotnym w procesie polskich przemian demokratycznych. Dodały odwagi i nadziei, której Polacy wówczas tak bardzo potrzebowali. Dzisiaj – z perspektywy czasu – możemy traktować je jako słowa prorocze.

3. Święty Jan Paweł II głosił Ewangelię na całym świecie. Odwiedził 132 kraje i około 900 miejscowości. Jego nauczanie jest wciąż aktualne. Warto do niego sięgać, także poprzez internet i media społecznościowe, wykorzystując możliwości, które stwarzają nowe technologie. Już w 2002 roku Papież wzywał przecież cały Kościół do wypłynięcia „na głębię cyberprzestrzeni”.

Głosząc konieczność poszanowania praw każdej osoby ludzkiej, Papież bronił najsłabszych i bezbronnych. Dzisiaj, gdy w czasie pandemii koronawirusa świat walczy o każde ludzkie życie, trzeba przypomnieć, że Jan Paweł II domagał się ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Podkreślał, że w żadnej dziedzinie życia prawo cywilne nie może zastąpić właściwie ukształtowanego sumienia. Kiedy wielu niepokoją zmiany demograficzne, wyludnianie się i starzenie Europy, jego słowa są nadal aktualną przestrogą: „naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”. W 1991 roku, w Radomiu, św. Jan Paweł II mówił: „Do tego cmentarzyska ofiar ludzkiego okrucieństwa w naszym stuleciu dołącza się inny jeszcze wielki cmentarz: cmentarz nienarodzonych, cmentarz bezbronnych, których twarzy nie poznała nawet własna matka, godząc się lub ulegając presji, aby zabrano im życie, zanim jeszcze się narodzą. A przecież już miały to życie, już były poczęte, rozwijały się pod sercem swych matek, nie przeczuwając śmiertelnego zagrożenia. A kiedy już to zagrożenie stało się faktem, te bezbronne istoty ludzkie usiłowały się bronić. Aparat filmowy utrwalił tę rozpaczliwą obronę nienarodzonego dziecka w łonie matki wobec agresji. Kiedyś oglądałem taki film – i do dziś dnia nie mogę się od niego uwolnić, nie mogę uwolnić się od jego pamięci. Trudno wyobrazić sobie dramat straszliwszy w swej moralnej, ludzkiej wymowie”.

Polacy i Polska stanowili bardzo ważną część życia św. Jana Pawła II, który po latach wyznał: „Sprawy mojej Ojczyzny zawsze były i są mi bardzo bliskie. Wszystko, co przeżywa mój naród, wszystko to głęboko noszę w sercu. Dobro Ojczyzny uważam za moje dobro” (audiencja do Polaków z okazji 20. rocznicy pontyfikatu, 1998). Polska była krajem, który Ojciec Święty odwiedzał najczęściej – odbył do Ojczyzny dziewięć pielgrzymek. Przyjeżdżał zawsze z konkretnym przesłaniem do rodaków, dostosowanym do aktualnie panującej sytuacji religijnej i politycznej. Każda z pielgrzymek była traktowana przez Polaków jako narodowe rekolekcje, a w spotkaniach z Papieżem uczestniczyły miliony osób. Święty Jan Paweł II wzywał Polaków do sprawiedliwości społecznej i wzajemnego szacunku. Mówił: „«Jeden drugiego brzemiona noście» – to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy «brzemię» dźwigane przez człowieka samotnie” (Gdańsk, 1987).

4. Dla wielu osób świadectwo o prawdziwości Ewangelii, jakie dał całemu światu św. Jan Paweł II, wybrzmiało najbardziej przekonująco wtedy, gdy przyszło mu osobiście zmagać się z cierpieniem i chorobą, a na koniec życia stanąć wobec konieczności śmierci. Po raz pierwszy z doświadczeniem wielkiego cierpienia spotkał się w związku z zamachem na swoje życie 13 maja 1981 roku. Kardynał Stanisław Dziwisz, wieloletni osobisty sekretarz św. Jana Pawła II i świadek jego świętości, tak wspominał ten niezwykle dramatyczny czas: „Pamiętam, że w momencie zamachu na Placu św. Piotra [Papież] zachował duży spokój i opanowanie, choć sytuacja była dramatyczna, a zagrożenie życia ogromne. Pytany przeze mnie, potwierdził, że odczuwa ból spowodowany przez rany, pokazał też ich miejsca. Nie można jednak mówić o żadnej panice. Zanim stracił świadomość, od razu też zawierzał się Maryi i mówił, że przebacza temu, który do niego strzelił”.

W ostatnim dniu swojej ziemskiej pielgrzymki, 2 kwietnia 2005 roku, Jan Paweł II był pełen wewnętrznego pokoju i poddania się woli Bożej. Jak wspomina kardynał Dziwisz, Papież był „zanurzony w modlitwie, miał świadomość swojego stanu i tego, co się z nim dzieje. Prosił, żeby czytać mu fragmenty Ewangelii według św. Jana, żegnał się ze współpracownikami, przyszedł m.in. kard. Joseph Ratzinger, były siostry zakonne, które mu posługiwały, był także fotograf Arturo Mari. Odprawialiśmy jeszcze Mszę św. ze Święta Miłosierdzia Bożego, stawał się coraz słabszy, z coraz mniejszą świadomością, ale gotowy na przejście do Domu Ojca”.

Podczas pogrzebu Jana Pawła II, 8 kwietnia 2005 roku, wiatr silnym podmuchem zamknął księgę Ewangeliarza znajdującą się na jego trumnie. Tak jakby zamknął księgę jego życia. Na zakończenie uroczystości wierni zebrani na Placu św. Piotra wołali „Santo Subito!” – Natychmiast świętym!”. W ten sposób prosili, aby Kościół ogłosił to, czego sami byli pewni: ten Papież był człowiekiem prawdziwie świętym!

Cieszymy się bardzo, że 7 maja tego roku – niemal dokładnie w setną rocznicę przyjścia na świat Jana Pawła II – w bazylice pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Wadowicach, gdzie został ochrzczony, za zgodą Stolicy Apostolskiej rozpoczął się proces beatyfikacyjny jego Rodziców: Sług Bożych Emilii i Karola Wojtyłów. Wiemy dobrze, że nie byłoby takiego człowieka, kapłana i biskupa jak Karol Wojtyła, gdyby nie było wielkiej wiary jego Rodziców.

5. Papież Franciszek, który kanonizował Jana Pawła II, we wstępie do książki opublikowanej w Watykanie z okazji stulecia urodzin Papieża Polaka wyznał: „Wiele razy w czasie mojego życia kapłańskiego i biskupiego spoglądałem na niego, prosząc w moich modlitwach o dar wierności Ewangelii, tak jak on dawał o niej świadectwo. (…) Już piętnaście lat dzieli nas od jego śmierci. Może to niewiele, ale to bardzo długo dla nastolatków i młodych ludzi, którzy go nie znali lub którzy mają tylko kilka mglistych wspomnień o nim z dzieciństwa. Z tego powodu w setną rocznicę jego urodzin słusznie było upamiętnić tego wielkiego świętego świadka wiary, którego Bóg dał swojemu Kościołowi i ludzkości” (San Giovanni Paolo II, 100 anni, Parole e Immagini, Prefazione di Papa Francesco [Święty Jan Paweł II, 100 lat. Słowa i Obrazy, Wstęp Papieża Franciszka], Città del Vaticano, Libreria Editrice Vaticana 2020, s. 3, 6).

Od śmierci św. Jana Pawła II ludzie z całego świata modlą się nieprzerwanie u jego grobu w Bazylice św. Piotra. Za jego przyczyną proszą Boga o potrzebne łaski. Dołączmy i my do nich i módlmy się – przez jego wstawiennictwo – w intencjach, które głęboko nosimy w naszych sercach. Prośmy za naszą Ojczyznę, Europę i cały świat. Módlmy się o ustanie pandemii, za chorych, zmarłych i ich rodziny, za lekarzy, służbę medyczną i tych wszystkich, którzy narażają swoje życie dla naszego bezpieczeństwa. Niech setna rocznica urodzin Papieża Polaka będzie dla nas wezwaniem do braterstwa i jedności. Niech będzie źródłem nadziei i zaufania Miłosierdziu Bożemu.

Święty Janie Pawle II, módl się za nami. Amen.

Abp Stanisław Gądecki
Arcybiskup Metropolita Poznański
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski
Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Bp Artur G. Miziński
Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski

Abp Marek Jędraszewski
Arcybiskup Metropolita Krakowski
Zastępca Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 7 maja 2020 roku

List pasterski biskupa Ignacego Deca

List pasterski biskupa Ignacego Deca na zakończenie urzędowej posługi biskupiej w diecezji świdnickiej.

DZIĘKUJĘ – PRZEPRASZAM – PROSZĘ

Wstęp

Czcigodni bracia kapłani, drogie osoby życia konsekrowanego, umiłowani diecezjanie: bracia i siostry w Chrystusie! Wszystko, co dzieje się na tym świecie, ma swój początek i koniec. Dotyczy to też mojej posługi biskupiej rozpoczętej w diecezji świdnickiej 25 marca 2004 roku, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, która właśnie dobiega końca. We wtorek, dnia 31 marca br. o godz. 12.00, Nuncjatura Apostolska w Warszawie podała wiadomość, że Ojciec Święty Franciszek, w odpowiedzi na mój list z dnia 3 lipca 2019 roku, przyjął moją rezygnację z urzędu biskupa świdnickiego w związku z osiągnięciem siedemdziesiątego piątego roku życia. Jednocześnie mianował biskupem świdnickim dotychczasowego biskupa pomocniczego diecezji legnickiej Marka Mendyka. Zanim krótko przedstawię nowego Pasterza naszej diecezji, powrócę z wami do przesłania liturgii słowa dzisiejszej Niedzieli Miłosierdzia Bożego i z potrzeby serca skieruję do wszystkich diecezjan słowo podziękowania, przeproszenia i prośby.

 1. Wielkanocne dary Zmartwychwstałego Chrystusa

Ewangelia dzisiejsza opowiada o spotkaniu Jezusa zmartwychwstałego ze swoimi uczniami w Jerozolimie, w Wieczerniku. Miało to miejsce w niedzielny wieczór, już po ukazaniu się Zmartwychwstałego niewiastom, Marii Magdalenie, Szymonowi Piotrowi i dwom uczniom w drodze do Emaus. Zmartwychwstały Jezus przyszedł do swoich uczniów nie po to, aby wyrzucać im, że Go zdradzili i zostawili w czasie męki i śmierci, ale żeby potwierdzić, że zmartwychwstał, jak wcześniej zapowiadał, że nie zakończył swojej misji na krzyżu i w grobie, jak tego chcieli Żydzi. Zmartwychwstał i przyszedł do swoich nie z pretensjami, ale z darami. Jakie to były dary?

Pierwszy dar, to dar pokoju. Jezus dwukrotnie na powitanie pozdrowił uczniów słowami: „Pokój wam” (J 20,19-21), co można rozumieć: nie lękajcie się, nie bójcie się, zmartwychwstałem. Jesteśmy i będziemy znowu razem.

Drugi dar, to dar miłosierdzia. Po obdarowaniu pokojem, Jezus tchnął na uczniów i przekazał im dar miłosierdzia. Powiedział: „Weźmijcie Ducha Świętego. Którym grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,22-23), co trzeba rozumieć: przekazujcie moje miłosierdzie tym, którzy przyjdą do was i powiedzą, że wierzą we Mnie, że Mnie kochają, że wiedzą, czym i za kogo była moja śmierć. Jednajcie ich z Bogiem, zdejmujcie ciężary, jakie ludzie nakładają na siebie przez popełnione grzechy. Jakże wspaniały to dar! Wszyscy zaznaliśmy tego daru już tyle razy w naszym życiu, kiedy przyjmowaliśmy Boże przebaczenie.

Trzeci z kolei dar, to dar wiary przekazany przede wszystkim niewiernemu Tomaszowi. W czasie pierwszego wielkanocnego spotkania z Apostołami nie było Tomasza. Gdy Jezus odszedł, uczniowie pochwalili się mu, że widzieli Pana. Tomasz odpowiedział „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę” (J 20,25). Po ośmiu dniach Jezus przyszedł powtórnie do uczniów. Podszedł do Tomasza i powiedział: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem lecz wierzącym” (J 20,27). Jaka była Jego reakcja? Tomasz uwierzył i wyznał: „Pan mój i Bóg mój” (J 20,28). Wówczas usłyszał od Mistrza: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20,29).

Drodzy bracia i siostry, do tych darów, które w tegoroczne Święta Wielkanocne otrzymujemy od zmartwychwstałego Chrystusa i za które wszyscy dziękujemy naszemu Zbawicielowi, dołączam mój skromny dar wdzięczności za wspólne budowanie królestwa Bożego w pierwszych szesnastu latach w diecezji świdnickiej.

 2. Słowo wdzięczności, przeproszenia i prośby

a) Słowo wdzięczności

Drodzy diecezjanie, gdy dobiegła kresu moja posługa na urzędzie biskupa diecezjalnego, wyrażam wdzięczność przede wszystkim Panu Bogu za Jego Opatrzność i łaskawość, która nieustannie towarzyszyła mi w posłudze biskupiej. Moją wdzięczność rozszerzam na ludzi, których Bóg postawił na drodze mojego życia. To dobro widzialne i niewidzialne, które zaistniało w naszej rodzinie diecezjalnej jest naszym wspólnym dziełem. W budowaniu struktur naszej diecezji ogromnie wspomogli mnie kapłani, moi koledzy i wychowankowie z lat pobytu w Seminarium Duchownym. Dlatego też, drodzy bracia w powołaniu kapłańskim, serdecznie wam dziękuję za waszą ofiarną współpracę. Szczególne wyrazy wdzięczności kieruję do Ks. Biskupa Adama, który swoim spokojem i życzliwością ogromnie mnie wspomagał w kierowaniu diecezją. Dziękuję wikariuszom biskupim, kapłanom posługującym w Kurii Biskupiej, w Wyższym Seminarium Duchownym, w Sądzie Biskupim, w diecezjalnej Caritas. Dziękuję przede wszystkim naszym duszpasterzom: księżom dziekanom, proboszczom i wikariuszom oraz księżom seniorom, do których grona wkrótce dołączę. Dziękuję za waszą pomoc duchową i materialną. Dziękuję alumnom naszego Wyższego Seminarium Duchownego. Słowa wdzięczności adresuję do wszystkich osób życia konsekrowanego posługujących w naszej diecezji. Dziękuję za modlitwę i za przykład życia wedle rad ewangelicznych. Bardzo dziękuję wszystkim katechetom świeckim, którzy każdego dnia niestrudzenie podejmują się głoszenia słowa Bożego głównie w placówkach oświatowych. Swoim podziękowaniem ogarniam także osoby zrzeszone w rozmaitych ruchach, grupach i stowarzyszeniach katolickich za świadectwo życia chrześcijańskiego. Dziękuję ponadto naszym parlamentarzystom, samorządowcom: prezydentom i burmistrzom naszych miast, wójtom, służbom mundurowym pracownikom służby zdrowia i przedsiębiorcom. Dziękuję, przedstawicielom środowiska akademickiego, dyrektorom, nauczycielom, pedagogom wszystkich placówek oświatowych, wychowawczych i kulturowych. Dziękuję przedstawicielom mediów, które rzetelnie realizowały swoją misję informowania o życiu naszego Kościoła lokalnego. Serdeczne słowa wdzięczności kieruję do rodziców, dziadków, młodzieży i do dziatwy. Pielęgnujcie nadal więzi rodzinne wierni wartościom ewangelicznym. Dziękuję osobom chorym, samotnym i cierpiącym. Dziękuję wszystkim dotąd niewymienionym, którzy w jakikolwiek sposób wspierali moją posługę.

b) Słowo przeproszenia

Wspominając moją posługę biskupią, mam świadomość, że nie spełniłem wszystkich oczekiwań, że nie zawsze reagowałem tak, jak się tego spodziewano, na trudne problemy jakie docierały do mnie w rozmowach osobistych czy w korespondencji. Mam też świadomość, że – jak każdy – jestem niedoskonały i głównie z tego powodu ktoś mógł się poczuć zawiedziony czy w jakiś sposób dotknięty. Proszę więc o wybaczenie moich niedoskonałości.

 c) Słowo prośby

Moja droga życiowa nie jest jeszcze zakończona. Nie wiem, kiedy Bóg powoła mnie do siebie., jednak zapewniam wszystkich, że pragnę nadal trwać w tej wspólnocie diecezjalnej, której służyłem 16 lat jako biskup diecezjalny i od której tak wiele się nauczyłem i której stałem się niewypłacalnym dłużnikiem. Mam świadomość, że forma mojej służby w diecezji zmieni się, że w miejsce dotychczasowej aktywności duszpasterskiej pojawi się więcej czasu i możliwości na modlitwę i ofiarowywanie Panu Bogu trudów codziennego życia. Obiecuję trwać na modlitwie za wszystkich mieszkańców naszej diecezji i pokornie proszę o waszą pamięć modlitewną o mnie.

3. Szkic portretu nowego biskupa świdnickiego.

Jesteśmy bardzo wdzięczni Ojcu św. Franciszkowi, że przysyła nam biskupa, który wśród nas się urodził i wychował, dlatego zna realia naszego Kościoła lokalnego. Ksiądz Biskup Marek Mendyk urodził się 18 marca 1961 r. w Głuszycy k. Wałbrzycha. Tam uczęszczał do szkoły podstawowej. Po jej ukończeniu uczył się w Technikum Chemicznym w Żarowie. W roku 1981 po zdaniu egzaminu dojrzałości, idąc za wezwaniem Chrystusa, wstąpił do Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu i rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne na tamtejszym Papieskim Wydziale Teologicznym. W roku 1987 uwieńczył studia stopniem magistra teologii i dnia 23 maja tegoż roku przyjął święcenia prezbiteratu w archikatedrze wrocławskiej z rąk ówczesnego metropolity wrocławskiego ks. Henryka Kardynała Gulbinowicza. Po święceniach, przez cztery lata, pełnił posługę jako wikariusz w parafii pw. św. Jerzego w Dzierżoniowie. W latach 1991-1995 odbył studia specjalistyczne w Instytucie Teologii Pastoralnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, które ukończył uzyskaniem doktoratu z teologii w zakresie katechetyki. W międzyczasie, 25 marca 1992 roku, został inkardynowany do ustanowionej przez papieża Jana Pawła II Diecezji Legnickiej. Po powrocie ze studiów specjalistycznych pełnił w tej diecezji odpowiedzialne funkcje w Kurii Biskupiej oraz w Wyższym Seminarium Duchownym. W roku 2004, jako kapelan Jego Świątobliwości, został włączony przez biskupa legnickiego do Kolegium Konsultorów, Rady Kapłańskiej oraz Kapituły Katedralnej. Dnia 24 grudnia 2008 r. został mianowany biskupem pomocniczym diecezji legnickiej. Święcenia biskupie przyjął 31 stycznia 2009 r. w katedrze legnickiej z rąk ówczesnego biskupa legnickiego Stefana Cichego. W ramach Konferencji Episkopatu Polski jest członkiem Rady Stałej, przewodniczącym Komisji Wychowania Katolickiego, członkiem Komisji Duszpasterskiej i Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży oraz członkiem Rady Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Po przyjęciu mojej rezygnacji z urzędu biskupa świdnickiego, został mianowany przez Ojca św. Franciszka moim następcą.

Kanoniczne objecie diecezji przez nowego Biskupa Świdnickiego dokona się w uroczystość św. Wojciecha – w dniu 23 kwietnia br., zaś ingres ze względu na obecną sytuację pandemii, odbędzie się w późniejszym czasie.

Zakończenie

Umiłowani Diecezjanie! Kończąc ten mój ostatni list pasterski, bardzo proszę o wielkoduszne i serdeczne przyjęcie nowego Pasterza. Proszę także o modlitwę w Jego intencji i całej naszej diecezji.

+ Ignacy Dec

Administrator Apostolski Diecezji Świdnickiej

Święto Miłosierdzia Bożego

W pierwszą niedzielę po Wielkanocy Kościół katolicki obchodzi ustanowione przez Jana Pawła II Święto Miłosierdzia Bożego. Kult Bożego Miłosierdzia związany jest z objawieniami zakonnicy ze zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, Faustyny Kowalskiej, której w 1935 roku objawił się Jezus, polecając, by głosiła orędzie o Bożym miłosierdziu całemu światu.

17 sierpnia 2002 r., podczas pielgrzymki do Polski, Jan Paweł II zawierzył cały świat Bożemu miłosierdziu i poświęcił sanktuarium w Krakowie-Łagiewnikach.
Na całym świecie są miliony czcicieli Bożego miłosierdzia. W kwietniu 1993 roku Jan Paweł II beatyfikował s. Faustynę Kowalską i ogłosił jej święto, a 30 kwietnia 2000 roku dokonał jej uroczystej kanonizacji.

„Jestem miłością i miłosierdziem samym” – mówił o sobie Jezus, prosząc siostrę Faustynę, żeby ogłosiła to orędzie całemu światu. Pan Jezus wskazał s. Faustynie pięć sposobów, w jaki ludzie mogą wypraszać zbawienie dla siebie i całego świata: Koronkę do miłosierdzia Bożego, modlitwę przed obrazem Jezusa Miłosiernego z napisem „Jezu, ufam Tobie”, modlitwę w godzinie konania Chrystusa na krzyżu, zwaną Godziną Miłosierdzia (godz. 15.00), obchodzenie Święta Miłosierdzia i szerzenie czci miłosierdzia Bożego modlitwą, słowem i czynem.

Kult Bożego miłosierdzia
Kult miłosierdzia Bożego zaczął się rozwijać wkrótce po śmierci s. Faustyny, zwłaszcza w latach II wojny światowej. Żołnierze polscy roznieśli orędzie o Bożym miłosierdziu na cały świat. Dzięki Polakom z armii Andersa, utworzonej w 1941 roku w ZSRR, kult miłosierdzia dotarł do Iranu, Palestyny, Libanu, Egiptu, a stamtąd – do Afryki i Włoch.

Wielkie zasługi w szerzeniu kultu poza granicami oddał marianin ks. Józef Jarzębowski, który podczas okupacji wydostał się z Wilna, wywożąc memoriał o nabożeństwie do miłosierdzia Bożego ks. Michała Sopoćki i dotarł w niemal cudowny sposób do Stanów Zjednoczonych, podróżując przez Syberię i Japonię. Jeszcze w czasie wojny pojawiły się teksty Nowenny, Koronki oraz Litanii do miłosierdzia Bożego w językach: niemieckim, litewskim, francuskim, włoskim i angielskim.

W 1943 r. krakowski spowiednik s. Faustyny, o. J. Andrasz, jezuita, poświęcił obraz namalowany przez Adolfa Hyłę według wizji s. Faustyny i ofiarowany do klasztornej kaplicy jako wotum za ocalanie rodziny z wojennej zawieruchy. O. Andrasz zapoczątkował też uroczyste nabożeństwo ku czci miłosierdzia Bożego. Kaplica, która służyła dotąd siostrom i wychowankom, stała się miejscem publicznego kultu. Już w następnym roku o. Andrasz poświęcił drugi obraz Jezusa Miłosiernego pędzla A. Hyły, dopasowany wielkością do wnęki bocznego ołtarza. Wizerunek bardzo szybko zasłynął łaskami.

Kult miłosierdzia Bożego ma bardzo bogatą i burzliwą przeszłość. W latach 1959-1979 obowiązywało nawet ograniczenie tego kultu. Od 1946 roku w sprawę zaangażowali się biskupi polscy. W 1948 roku skierowana została wyraźna prośba do Stolicy Apostolskiej o ustanowienie Święta Miłosierdzia Bożego w myśl poleceń, które otrzymała s. Faustyna (Dzienniczek, nr 49,88,1530).

27 lutego 1948 r. rozgłośnia Radia Watykańskiego nadała audycję o siostrze Faustynie i jej posłannictwie. Pod koniec lat 50., według M. Winowskiej – autorki biografii s. Faustyny, postać apostołki miłosierdzia Bożego znana była w całej Europie, obu Amerykach, w Australii, w wielu krajach Azji i Afryki. Obrazek Jezusa Miłosiernego z podpisem „Jezu, ufam Tobie” doczekał się aż 60 wersji językowych. W Polsce istniało już wiele ośrodków, w których czczono Boże miłosierdzie.

W tej sytuacji tak dynamicznie rozwijającego się kultu sporym zaskoczeniem była Notyfikacja Kongregacji Św. Oficjum z 6 marca 1959 roku, która wprowadzała wyraźne ograniczenie kultu w formach zaproponowanych przez s. Faustynę. Wątpliwości związane były nie tyle z samym kultem, co wynikały z pewnych nieprawidłowości w jego formach.

Tym niemniej usunięte zostały obrazy ze świątyń. Zaprzestano organizowania nabożeństw. Jedynym miejscem, gdzie za zgodą władz kościelnych, w ołtarzu głównym pozostał obraz Jezusa Miłosiernego był kościół w Dolinie Miłosierdzia Bożego, nieopodal Jasnej Góry. Tu też trwał, a nawet rozwijał się kult.

Wołanie o miłosierdzie Boże dla świata nabierało rozmachu. Wzrost pobożności stał się wyzwaniem dla duszpasterzy. Przy kościele powstał Ośrodek Studium Miłosierdzia Bożego. Kościół dostrzegał bowiem konieczność teologicznego pogłębienia, czym jest miłosierdzie Boże i jaka forma kultu jest rzeczywiście poprawna. Konieczne było podjęcie działania w kierunku oczyszczenia kultu z niewłaściwych naleciałości powstałych wskutek zbyt powierzchownego i wadliwego odczytania treści objawienia danego s. Faustynie.

Od roku millenijnego 1966 w Ośrodku miały miejsce sympozja, w których uczestniczyli dogmatycy, liturgiści, bibliści, zarówno duchowni, jak i świeccy. Podejmowane były tematy teologii miłosierdzia Bożego, apostolstwa jako odpowiedzi człowieka na wezwanie miłosiernego Boga oraz zależności, jakie zachodzą między Bożym miłosierdziem a zbawieniem i życiem wiecznym.

Pieczę nad całością sprawował kard. Stefan Wyszyński, jako prymas Polski, a z ramienia Komisji ds. Nauki Katolickiej Episkopatu Polski – kard. Karol Wojtyła.

Równolegle nie gasł żar pobożności. Ograniczenie wydane przez Kongregację wpłynęło jednak bardzo pozytywnie. Kult miłosierdzia Bożego dojrzał, pogłębił się i rozwinął, przynosząc zbawienne owoce. Pozostawienie sprawy kultu „roztropnemu uznaniu” polskich biskupów okazało się wielką mądrością. Pasterze z troską i miłością bowiem wsłuchali się w rytm życia religijnego wiernych.

W duchu pasterskiej miłości wspierali to, co ich zdaniem było przejawem autentycznej pobożności chrześcijańskiej. Pod ich opieką odbywały się nabożeństwa w świątyniach Krakowa, Warszawy, Łodzi, Poznania, Gdańska, Wrocławia, Częstochowy, Białegostoku i wielu innych miejscowości. Do Stolicy Apostolskiej kierowano zaś nieustannie prośby o oficjalne i pełne uznanie kultu.

To wszystko złożyło się na to, że w kwietniu 1978 roku Kongregacja Nauki Wiary wydała nową Notyfikację. W odpowiedzi na liczne zapytania, szczególnie z Polski: czy zakazy z 1959 roku są nadal aktualne, Kongregacja „biorąc pod uwagę głęboko zmienione okoliczności oraz licząc się ze zdaniem polskich ordynariuszy” oświadczyła, że zakazy i ograniczenia z 1959 roku zostały uchylone.

Dalszy rozwój wydarzeń związanych z zatwierdzeniem kultu odbywał się już bardzo szybko. Nie bez znaczenia była wydana w 1980 roku przez Jana Pawła II encyklika Dives in misericordia o Bożym miłosierdziu. Ważny etap rozwoju kultu stanowiła beatyfikacja s. Faustyny (18 kwietnia 1993 roku). W ten sposób dobiegł końca rozpoczęty jeszcze w 1968 r. proces beatyfikacyjny.

Siedem lat później, 30 kwietnia 2000 r. bł. s. Faustyna Kowalska została kanonizowana. 5 maja tego roku Kongregacja Kultu Bożego i ds. Dyscypliny Sakramentów wydała dekret ustanawiający Święto Miłosierdzia Bożego.

W Polsce kult miłosierdzia Bożego i działalność ośrodków miłosierdzia zintensyfikowały się dalej po roku 1981, kiedy to wydano pierwsze, krytyczne opracowanie „Dzienniczka” w jego oryginalnym kształcie. W połowie lat 80. nie było diecezji, która by nie miała parafii pw. Miłosierdzia Bożego.

Do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach przybywa corocznie ponad milion pielgrzymów z Polski i wszystkich kontynentów. Największe tłumy od lat przybywają w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, czyli Święto Miłosierdzia Bożego, które od roku 2000 jest obchodzone przez cały Kościół katolicki.

17 sierpnia 2002 roku Jan Paweł II w Krakowie-Łagiewnikach konsekrował świątynię pod wezwaniem Bożego Miłosierdzia i ustanowił światowe Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Jan Paweł II także zawierzył świat Bożemu miłosierdziu.

Do Łagiewnik docierają także dziesiątki tysięcy listów z całego świata z prośbami i podziękowaniami. Wiele spośród nich zawiera świadectwa doznanych łask: uzdrowień, pojednań w rodzinie, uwolnienia od alkoholizmu lub sekty i nawróceń.

Kult, zapoczątkowany objawieniami św. Faustyny, jest bardzo rozpowszechniony w Ameryce Południowej i Afryce, na Filipinach, Korei i Nowej Zelandii. W Australii działa Bractwo Miłosierdzia Bożego, które zrzesza ponad 5 tys. osób z 14 krajów. Bardzo prężnym ośrodkiem duszpasterskim i wydawniczym jest również kanadyjska wspólnota w Verdun, której członkowie troszczą się o ludzi zagubionych moralnie.

Czciciele miłosierdzia Bożego zrzeszają się w dwóch organizacjach: Stowarzyszeniu Apostołów Bożego Miłosierdzia „Faustinum”, które liczy kilka tys. osób z ponad 40 krajów oraz w wielomilionowym Apostolskim Ruchu Bożego Miłosierdzia.

Szerzeniem orędzia miłosierdzia Bożego w szczególny sposób zajmuje się zgromadzenie Matki Bożej Miłosierdzia, do którego należała s. Faustyna oraz siostry Jezusa Miłosiernego – zgromadzenie założone przez kierownika duchowego s. Faustyny, sługę Bożego ks. Michała Sopoćkę.

Wierny Bóg i niewierny człowiek
Już w Starym Testamencie Bóg objawia się jako miłosierny. Miłosierdzie jest przymiotem Boga, który ukazuje się najwyraźniej, gdy – pomimo niewierności członków ludu wybranego – pozostaje wierny zawartemu z nimi Przymierzu. Kiedy w momencie objawienia na Synaju lud uczynił sobie złotego cielca, Bóg nie zapałał gniewem wobec bałwochwalców, lecz przedstawił się Mojżeszowi jako „Bóg miłosierny, litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność” (Wj 34, 6).

Całe dzieje Starego Przymierza ukazują lud, który – mimo iż odchodzi od Boga, zdradza go, grzeszy – doświadcza troski Boga, pochylającego się nad nim i okazującego mu miłosierdzie. W mowach proroków i w psalmach miłosierdzie Boże jest wyrazem potęgi miłości, która jest większa niż grzech, niż największa nawet niewierność ludu. Miłosierny Bóg stale wychodzi naprzeciw ludowi, dając mu szansę pokuty i nawrócenia. Wciąż także objawia swoją gotowość do przebaczenia.

W Nowym Testamencie miłosierdzie staje się znakiem rozpoznawczym Mesjasza. Jego dzieła miłosierdzia są wystarczającą odpowiedzią na pytanie uczniów Jana Chrzciciela: „czy Ty jesteś tym, który ma przyjść?” (zob. Łk 7, 19). W czasie swojej misji Jezus daje świadectwo o miłosierdziu Bożym „głosząc Ewangelię o Królestwie” (Mt 4,23), odpuszczając grzechy (Mt 9, 2) oraz „lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu” (Mt 4, 23).

Postawę miłosiernego Boga wobec grzesznego człowieka Chrystus ukazał w przypowieści o synu marnotrawnym. Papież Jan Paweł II zwraca uwagę, że przypowieść ta w sposób dogłębny wyraża rzeczywistość nawrócenia. Nawrócenie jest najbardziej konkretnym przejawem obecności miłosierdzia w ludzkim świecie. Ojciec Święty podkreśla bowiem, że miłosierdzie nie polega na najbardziej nawet współczującym spojrzeniu na zło moralne, fizyczne czy materialne.

„W swoim właściwym i pełnym kształcie miłosierdzie objawia się jako dowartościowywanie, jako podnoszenie w górę, jako wydobywanie dobra spod wszelkich nawarstwień zła, które jest w świecie i w człowieku. W takim znaczeniu – podkreśla papież – miłosierdzie stanowi podstawową treść orędzia mesjańskiego Chrystusa oraz siłę konstytutywną Jego posłannictwa” („Dives in misericordia”, 6).

Szczytem objawienia miłosierdzia Bożego jest misterium paschalne, czyli męka, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. W całych dziejach zbawienia „Krzyż stanowi najgłębsze pochylenie się Boga nad człowiekiem, nad tym, co człowiek – zwłaszcza w chwilach trudnych i bolesnych – nazywa swoim losem” (jw. 13).

Człowiek przytłoczony cierpieniem, a często własnym grzechem i jego niszczącymi konsekwencjami skłonny jest myśleć, że jest igraszką w rękach Boga, tymczasem Bóg dla ocalenia człowieka nie zawahał się wydać swojego Syna, aby przez krzyż dokonał zbawienia. Miłosierdzie „jako doskonałość nieskończonego Boga jest również nieskończone” – pisze Ojciec Święty, dodając, że niewyczerpana jest także gotowość Boga w przyjmowaniu powracających marnotrawnych synów. Ograniczyć ją może tylko upór człowieka, brak dobrej woli, gotowości nawrócenia, czyli pokuty.

Miłosierdzie i sprawiedliwość
Jan Paweł II zwracał uwagę, że bardzo często ludzkie zamiary, mające urzeczywistnić sprawiedliwość ulegają wypaczeniu i stają się jej zaprzeczeniem. Chrystus wytykał swoim słuchaczom postawę „oko za oko, ząb za ząb”. W modlitwie, którą przekazał swoim uczniom zawarł znamienne słowa „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Sprawiedliwość sama nie wystarcza – uczył papież Polak – musi ona być udoskonalona miłosierdziem. Cóż to znaczy, czy miłosierdzie nie przeczy sprawiedliwości?

Jak rozumieć słowa Pana Jezusa do Piotra, że trzeba przebaczać „siedemdziesiąt siedem razy”, czyli każdemu i za każdym razem? „To tak szczodrze wymagane przebaczenie – wyjaśnia Jan Paweł II – nie niweczy obiektywnych wymagań sprawiedliwości.

Właściwie rozumiana sprawiedliwość stanowi poniekąd cel przebaczenia. W żadnym miejscu orędzia ewangelicznego ani przebaczenie, ani też miłosierdzie jako jego źródło nie oznacza pobłażliwości wobec zła, wobec zgorszenia, wobec krzywdy czy wyrządzonej zniewagi. W każdym wypadku naprawienie tego zła, naprawienie zgorszenia, wyrównanie krzywdy, zadośćuczynienie za zniewagę jest warunkiem przebaczenia” („Dives in misericordia”, 14).

Wezwanie do miłosierdzia
„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” – mówi Chrystus w Kazaniu na Górze. Człowiek jest powołany do tego, by naśladować doskonałość Boga. „Wpatrując się w Niego – powiedział papież Polak podczas kanonizacji s. Faustyny – jednocząc się z Jego ojcowskim sercem, stajemy się zdolni patrzeć na braci nowymi oczyma, w postawie bezinteresowności i solidarności, hojności i przebaczenia. Tym wszystkim jest właśnie miłosierdzie!” – podkreślił z naciskiem.

17 sierpnia 2002 r. Jan Paweł II zawierzył cały świat Bożemu miłosierdziu i poświęcił sanktuarium w Krakowie-Łagiewnikach. „Pozwól wszystkim mieszkańcom ziemi doświadczyć Twojego miłosierdzia, aby w Tobie, trójjedyny Boże, zawsze odnajdywali źródło nadziei” – modlił się papież i prosił Boga, by uleczył ludzką słabość i przezwyciężył wszelkie zło. Mówiąc o dramatach współczesnego świata, podkreślił: „Potrzeba miłosierdzia, aby wszelka niesprawiedliwość na świecie znalazła kres w blasku prawdy”.

Bądźcie świadkami Bożego miłosierdzia! – wezwał swych rodaków Jan Paweł II następnego dnia, w czasie mszy św. beatyfikacyjnej na krakowskich Błoniach w niedzielę 18 sierpnia. Papież zaapelował, aby Polacy kierowali się nową „wyobraźnią miłosierdzia”, w służbie najbardziej potrzebującym. Stwierdził, że powinna stać ona u podstaw duszpasterskiego programu Kościoła w dzisiejszej Polsce.

Pamięć i tożsamość: Miłosierdzie na dzisiejsze czasy
W swojej ostatniej książce „Pamięć i tożsamość” Jan Paweł II poświęcił miłosierdziu Bożemu oddzielny rozdział zatytułowany „Tajemnica Miłosierdzia”. Papież wyjaśnia, że chciał spopularyzować doświadczenie siostry Faustyny, gdyż należy ono do skarbca Kościoła powszechnego. „Jeśli wspominam tutaj siostrę Faustynę – napisał Ojciec Święty – i zainaugurowany przez nią kult Chrystusa miłosiernego, to także dlatego, że i ona należy do naszych czasów.

Żyła w pierwszych dekadach XX stulecia, a zmarła przed II wojną światową. I właśnie w tym czasie została jej objawiona tajemnica miłosierdzia Bożego […] Tym, którzy przeszli przez doświadczenie II wojny światowej, słowa zapisane w »Dzienniczku« świętej Faustyny jawią się jako szczególna Ewangelia miłosierdzia Bożego napisana w perspektywie XX wieku. Ludzie tego stulecia pojęli to przesłanie” (s. 61).

Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia
8 grudnia 2015 r. papież Franciszek otworzył Rok Święty Miłosierdzia, obchodzony w całym Kościele katolickim. „Nadzwyczajny Rok Święty jest darem łaski. Będzie to rok, w którym mamy wzrastać w przekonaniu o miłosierdziu i przedkładać je nad sąd a w każdym przypadku, sąd Boży będzie zawsze odbywał się w świetle Jego miłosierdzia” – powiedział papież w homilii wygłoszonej z tej okazji.

Jednym z centralnych wydarzeń Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia były Światowe Dni Młodzieży, obchodzone w lipcu 2016 roku w Krakowie pod hasłem: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. 20 listopada 2016 r. Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia został zamknięty przez papieża.

WIELKI TYDZIEŃ (5-12 IV)

W I E L K I    T Y D Z I E Ń   W NASZEJ PARAFII (5 – 12 IV)

WEDŁUG WSKAZAŃ STOLICY APOSTOLSKIEJ NA CZAS EPIDEMII

1. Wielki Czwartek – liturgia Wieczerzy Pańskiej o godz. 18.00. Po liturgii nie ma procesji i przeniesienia Najświętszego Sakramentu do Ołtarz Adoracji.

2. Wielki Piątek – liturgia Męki Pańskiej o godz. 18.00, bez ucałowania krzyża. Możliwość adoracji Najświętszego Sakramentu od 15.00 do 17.30.

3. Wielka Sobotanie ma poświęcenia pokarmów. Możliwość adoracji przy Bożym Grobie od 15.00 do 20.30.

4. Wielka Noc lub inaczej Wigilia Paschalna o godz.21.00. Na wstępie pomija się poświęcenie ognia i procesję do kościoła. Procesja Rezurekcyjna na zakończenie liturgii.

5. W Niedzielę Wielkanocną Msze św. o godz. 10.00, 12.00 i 19.30.

U W A G A !

W każdej z liturgii może uczestniczyć do 5 osób, pozostali niech łączą się duchowo.

Spowiedź święta. W Wielkim Tygodniu od poniedziałku do środy przed Mszą św. w bocznym wejściu, z zachowaniem bezpiecznej odległości, jak również podczas adoracji w piątek i sobotę o 15.00.