Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

W czwartek po niedzieli Trójcy Przenajświętszej Kościół obchodzi uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, nazywaną tradycyjnie Bożym Ciałem. Godne uwagi jest to, że najstarsza nazwa tej uroczystości brzmiała „festum Eucharistiae” – „święto Eucharystii”. Boże Ciało stwarza wspaniałą okazję do rozważania tajemnicy Eucharystii, jest okazją do zamanifestowania naszej wiary wobec Najświętszego Sakramentu. Jest to „sakrament miłosierdzia, znak jedności, węzeł miłości, uczta paschalna, w której pożywamy Chrystusa, w której dusza napełnia się łaską i otrzymuje zadatek przyszłej chwały” (Konstytucja o liturgii świętej, 47).
Święto Bożego Ciała powstało w XIII wieku pod wpływem nowych nurtów pobożności eucharystycznej, koncentrującej się nie na przyjmowaniu Komunii św., lecz na czci rzeczywistej obecności Chrystusa w znaku chleba i wina. Była to reakcja na herezję Berengariusza z Tours w XI wieku. Twierdził on, że przemiana chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa jest niemożliwa, ponieważ uwielbione Ciało Chrystusa znajduje się w niebie, a więc nie może równocześnie przebywać na ziemi, i to w wielu miejscach. Komunię św. rozumiał jako duchowe przyjmowanie Chrystusa. Do wprowadzenia święta Bożego Ciała przyczyniła się zakonnica. Była to bł. Julianna, augustianka z klasztoru Mont Cornillon w diecezji LieOge w Belgii.
W 1208 r. Julianna miała dziwną wizję. Zobaczyła w niej księżyc w pełni, na którym była ciemna plama. Później Chrystus objawił jej, że ta plama oznacza brak w kalendarzu kościelnym święta ku czci Eucharystii. W 1240 r. biskup LieOge – Robert wydał dekret ustanawiający to święto w swojej diecezji w drugą niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego. Później miało być obchodzone w czwartek po oktawie Zesłania Ducha Świętego.
W 1264 r. papież Urban IV bullą Transiturus de hoc mundo ustanowił święto Bożego Ciała w celu uczczenia Jezusa obecnego w Eucharystii. Śmierć Urbana IV uniemożliwiła ogłoszenie bulli. Jego wolę wypełnił dopiero papież Jan XXII w 1317 r. W Polsce święto Bożego Ciała zaprowadził biskup krakowski Nanker w 1320 r. Na początku XV wieku Boże Ciało w większości polskich diecezji było zaliczane do głównych świąt roku kościelnego.
Procesja eucharystyczna do czterech ołtarzy zbudowanych na trasie powstała nieco później niż samo święto. Pierwsze wzmianki o jej istnieniu pochodzą z Niemiec, z Kolonii – XIV wiek. Jaki jest cel procesji Bożego Ciała? „W procesjach, w czasie których celebrans niesie Najświętszą Eucharystię poza kościół wśród uroczystych obrzędów i śpiewów, lud chrześcijański składa publiczne świadectwo swej wiary i pobożności wobec Najświętszego Sakramentu” (Komunia św. i kult tajemnicy eucharystycznej poza Mszą dostosowane do zwyczajów polskich, nr 77).
A zatem już od kilku wieków wychodzą chrześcijanie w święto Bożego Ciała na ulice, place miast i wiejskie drogi, które w tym dniu zamieniają się we wspaniałą świątynię dla Boga Żywego. Trudno oprzeć się urokowi tych zbiorowych manifestacji wiary w Boga ukrytego w Hostii Świętej. Ulice i domy przystrojone, świeża wiosenna zieleń, mnóstwo kwiatów. Ołtarze, świece, sztandary, feretrony, obrazy, dzieci pierwszokomunijne w bieli, dziewczynki sypiące kwiaty. W centrum tego podniosłego świętowania jest On, Chrystus – ukryty w małym kawałku chleba: Słońce wszechświata, Początek i Koniec wszystkiego, Droga ludzkiego pielgrzymowania przez doczesność do wieczności. Uroczysty charakter święta Bożego Ciała nie może nigdy przysłonić nam zasadniczej prawdy, że najpiękniejszą i najgodniejszą monstrancją dla Chrystusa jest żywe serce człowieka, a najwspanialszą procesją jest „procesja serca”, która kończy się spotkaniem z Nim w Komunii św.

Ks. Zenon Mońka

żródło: https://niezbednik.niedziela.pl/artykul/893/Boze-Cialo—swieto-Eucharystii

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego.

Od 2004 r. w Polsce zgodnie z dekretem watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów uroczystość obchodzona jest w przypadającą dzisiaj VII Niedzielę Wielkanocną. Zmiana podyktowana była chęcią umożliwienia udziału w uroczystościach większej liczbie wiernych. W Polsce w przeciwieństwie do wielu innych krajów ten dzień (czwartek) nie jest ustawowo wolny od pracy.

Przekazy ewangeliczne są zgodne co do tego, że Jezus Chrystus po 40. dniach od swojego Zmartwychwstania z ciałem i duszą wstąpił do nieba. Tradycja Kościoła katolickiego we Wniebowstąpieniu Pańskim widzi nie tylko dopełnienie dzieła krzyża, ale również wyniesienie natury ludzkiej ponad wszystkie stworzenia.

Samo określenie „Wniebowstąpienie Pańskie” pochodzi z opisu, przekazanego przez św. Łukasza w Dziejach Apostolskich: „Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: «Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba». Wtedy wrócili do Jerozolimy z góry, zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy, w odległości drogi szabatowej.” (Dz 1, 9-12).

Pierwotnie Kościół świętował Wniebowstąpienie Pana Jezusa razem z tajemnicą Zesłania Ducha Świętego. Rozdzielenie tych świąt nastąpiło około 370 roku, czego świadkiem jest św. Augustyn.

W tym dniu z wystroju kościołów usuwa się symboliczną figurę Chrystusa zmartwychwstałego.

REKOLEKCJE WIELKOPOSTNE

Rekolekcje wielkopostne w naszej parafii

od niedzieli (14 marca) do środy (17 marca).

Poniedziałek:

Msze z nauką rekolekcyjną o godz. 10.00 i 18.00.

Wtorek:

Msze z nauką rekolekcyjną o godz. 10.00 i 18.00.

Środa:

Msze z nauką rekolekcyjną o godz. 10.00 i 18.00.

Gorzkie Żale z kazaniem pasyjnym, w niedzielę (14 marca) o 17.00.

ADWENT 2020

APEL
PREZYDIUM KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI NA CZAS ADWENTU

Dla ludzi wierzących każdy Adwent jest czasem szczególnym. Jest czasem oczekiwania z wiarą na powtórne przyjście Zbawiciela na ziemię, a jednocześnie przygotowania się do obchodów Uroczystości Bożego Narodzenia.

Narodziny Jezusa zmieniły wszystko. Zmienił się bieg historii. Zmienił się świat. Zmienił się człowiek. Zmiany były tak głębokie, że od narodzin Jezusa rozpoczęliśmy liczyć czas.

W porównaniu z poprzednimi, tegoroczny Adwent będzie wyjątkowy. Pandemia zmieniła nasz codzienny sposób funkcjonowania, również w wymiarze duszpasterskim i praktyk religijnych. W wielu osobach wywołuje ona lęk i niepewność. W wielu już zostawiła trudne doświadczenie choroby, a nawet śmierci bliskiej osoby.

Właśnie dlatego prosimy, aby w nadchodzącym czasie otworzyć nasze serca na nadzieję, którą przynosi Chrystus. Niech oczekiwanie na spełnienie tej nadziei umocni naszą wiarę, stając się źródłem pokoju serca oraz przyczyni się do przemiany nie tylko pojedynczych osób, ale i całych społeczności – naszych rodzin i naszej ojczyzny.

Zachęcamy wiernych do uczestnictwa w codziennych Mszach Świętych Roratnich, do spotkań z przebaczającym Jezusem w Sakramencie Pojednania, do prywatnej bądź wspólnotowej adoracji Najświętszego Sakramentu w ciągu tygodnia, przy zachowaniu wszystkich obostrzeń sanitarnych.

Kapłanów prosimy o jeszcze większą gorliwość duszpasterską – zgodnie ze wskazaniami swoich biskupów – zwłaszcza odnośnie do celebracji Eucharystii, posługi konfesjonału i innych sakramentów oraz duszpasterskiego towarzyszenia wiernym w ich codziennych zmaganiach. Serdecznie prosimy wszystkich księży proboszczów, aby stwarzali wiernym możliwość uczestnictwa w rekolekcjach adwentowych zarówno w kościele, jak i on-line.

Jako kapłani, nie szczędźcie czasu, aby codziennie spotykać się ze Słowem Bożym, trwać przed Najświętszym Sakramentem, modląc się za naszych parafian – o głęboką wiarę, o świętość życia, za Kościół i wreszcie za naszą ojczyznę – o pokój i umacnianie jej chrześcijańskiej tożsamości.

Niech adwentowy czas oczekiwania będzie dla nas zadatkiem tej nadziei, która spełni się wraz z ostatecznym przyjściem Bożego Syna.

Wszystkim z serca błogosławimy,

✠ Stanisław Gądecki

Arcybiskup Metropolita Poznański

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

✠ Marek Jędraszewski

Arcybiskup Metropolita Krakowski

Wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

✠ Artur G. Miziński

Sekretarz Generalny

Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, dnia 26 listopada 2020 roku

PROŚBA O POMOC

Drodzy Parafianie.
Mamy zaprzyjaźnionego ogrodnika z Cierni, Pana Adama Dobrzańskiego. Zawsze od niego biorę kwiaty na Wszystkich Świętych. W tym roku z wiadomych przyczyn została cała masa pięknych doniczkowych chryzantem. Trzeba pomóc człowiekowi by nie zmarnowała się jego ciężka praca.
Zaproponowałem mu, aby sprzedawał swoje kwiaty pod naszym cmentarzem WE WTOREK OD GODZ. 9.00.
Jeżeli mogę Was prosić o kupno kwiatów na grób od Pana Adama, to bardzo proszę.
ks. Andrzej

Św. Franciszka – odpust w Świebodzicach 2020

Św. Franciszka odpust w Świebodzicach 2020
Na dzień świętego Franciszka Kościół przeznaczył (nie bez powodu) Ewangelię, w której Pan Jezus chwali Ojca w niebie za Jego upodobanie, jakie znajduje w prostaczkach, w ludziach prostych, prawego umysłu i czystego serca, i sumienia… w ludziach prostolinijnych, nie poplątanych, nie zagmatwanych w gąszczu jakiejś pretensjonalnej wiedzy, mądrości i nadmiernej przezorności. „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie”. Wasz święty Patron, Biedaczyna z Asyżu jest niewątpliwie niedościgłym reprezentantem i mistrzem takich ewangelijnych, prostaczków, przed którymi właśnie – jak słyszeliśmy – Bóg z upodobaniem odkrywa, odsłania tajemnice Prawdy, całej Prawdy o rzeczywistości, o świecie, o istnieniu, o człowieku i jego losie, objawia tajemnice wiary. Oni [prostaczkowie] zasługują „najpierw”, jakby w pierwszej kolejności, w zgodzie z logiką Bożej preferencji, na łaskę wiary.
Na pierwszy rzut oka musi się wydać zaskakujące to „zestrojenie” dziecięcej prostoty akurat z władzą poznawczą człowieka, z jakimś rozmachem poznawczym, pozwalającym sięgać myślom i sercu prawd objawienia, bożych tajemnic. Na ogół o prostaczkach myśli się raczej jako o nieukach, pozbawionych wykształcenia, myślowej finezji i krytycyzmu. A tymczasem, nie! To właśnie prostota, dzięki której wychyleniem w stronę rzeczywistości (czyli poznaniem) rządzi nie tylko bagaż zgromadzonej wiedzy, pewników, definicji, pojęć, reguł, opinii, sądów, dogmatów, wątpliwości, uprzedzeń ale ciągle świeża, nieposkromiona dziecięca ciekawość a przede wszystkim pokorne zadziwienie, zdumienie tym, co jest i że w ogóle jest, zdumienie tym, co się z łaski Bożej nieustannie wydarza, również tu i teraz dla mnie… to właśnie prostota warunkuje rozszerzenie horyzontu poznania w nieskończoność, pozwala widzieć więcej, patrzeć dalej, uznać również to, czego się do końca zrozumieć nie da, pozwala szybować duszy w przestworzach istnienia na dwóch skrzydłach: rozumu i wiary. I świętemu Franciszkowi pozwala np. dostrzec w pięknym, radosnym i nieprzejednanym ogniu – Brata, a w użytecznej, pokornej i czystej wodzie – Siostrę. A we wszystkim co jest, w błocie, słocie i niepogodzie również, nawet w siostrze śmierci, chwałę najwyższego, wszechmocnego i dobrego Pana. Przepięknie dokumentuje ten rozmach i głębię postrzegania rzeczywistości jego „Pieśń słoneczna”, reprezentująca jednocześnie wyżyny średniowiecznej poezji. Kto z nas tak potrafi patrzeć na świat? To coś o wiele więcej niż ekologiczna wrażliwość na dobrostan przyrody i troska o czyste powietrze, i o bezpieczeństwo ślimaków spacerujących przy autostradzie. To mistycyzm stworzenia. To coś więcej niż estetyczny zachwyt, kiedy imponujący spektakl kolorów porannej zorzy i wschodzącej kuli czerwonego słońca, przez łaskę zdumienia i wiary, zestraja duszę z hymnem uwielbienia Stwóry całego stworzenia i każe intonować duszy: „Kiedy ranne wstają zorze, Tobie ziemia, Tobie morze, Tobie śpiewa żywioł wszelki, bądź pochwalon Boże wielki”. Kiedy budziliśmy się ostatnio z takim śpiewem na ustach i w sercu?
„«Dio è grande» (Bóg jest wielki)! Usłyszałem westchnienie z ust Mamy, gdy wykopała w ogródku piękną dorodną marchew – wspomina ksiądz Giussani (jeden z wielkich mistrzów mojego życia). Od niej, od swojej Mamy uczyłem się patrzeć na świat ze zdumieniem, które prowadzi do wiary”. Co ma wspólnego marchewka z Bogiem? Przyzwyczailiśmy się do marchewki, przywykliśmy, że marchewka po prostu wyrasta z maleńkiego ziarenka? Dlaczego? Nie zastanawiamy się nad tym. Bezmyślnie przyzwyczajamy się do oczywistości, które w istocie wcale nie są oczywiste, lecz przepełnione tajemnicą, cudem miłości Stwórcy! Mogło przecież niczego nie być! Byłoby o wiele prościej!
„Wszechmocny Panie, Wiekuisty Boże, któż się Twym sprawom wydziwować może – wykrzykuje ze zdumienia Kochanowski w jednej ze swoich pieśni, będącej poetycką parafrazą Psalmu 8 – Kto Rozumowi, którym niezmierzony świat ten stworzony?” „Wydziwować”, piękne i niestety zapomniane już, staropolskie słowo wyrażające jakąś niemoc wyczerpania pokładów zdumienia, które wypełniają duszę w kontakcie ze stworzoną rzeczywistością i prowadzą ją do zachwytu, do wiary, do uwielbienia Stwórcy. „Gdziekolwiek słońce rzuca strzały swoje, po całym świecie słynie imię Twoje, a sławy niebo ogarnąć nie może Twej, wielki Boże, Twej wielki Boże!”.
„Pojęcia tworzą bożki, tylko zdumienie poznaje” – przekonuje św. Grzegorz z Nyssy, a wtóruje mu wielki żydowski myśliciel Heschel: „Pozbawieni zdumienia, pozostajemy głusi na to, co wzniosłe”. Łaska zdumienia jest naturalnym, spontanicznym owocem prostoty ducha, który z rozdziawioną jak u dziecka buzią staje przed tym co jest i co się wydarza i ze swej istoty w każdym calu przekracza pojemność naszej inteligencji, jest nieodgadnioną zagadką, tajemnicą, darem, cudem.
Ale nie dotyczy to tylko cudu stworzenia, ale takoż i jeszcze bardziej cudu Wcielenia i Zbawienia, żłóbka i krzyża, Betlejem i Golgoty. „Wspaniałe było dzieło stworzenia świata, a jeszcze wspanialsze jest dzieło zbawienia, które się dokonało przez wielkanocną ofiarę Chrystusa” – przypomina nam jedna z modlitw Wigilii Paschalnej.
Prostota dziecięcej, czystej duszy św. Franciszka przepełnionej zdumieniem, prowadzącym do wiary, to przede wszystkim prostota zadziwienia, zauroczenia miłością Boga objawioną w Jezusie. Franciszek jak dziecko (szczerze, prostolinijnie, na serio) nie umie przestać się dziwić, że Bóg taki wielki, Wszechmogący a stał się bezradnym dzieckiem, kwilącym w żłóbeczku (to od niego zaczęły się jasełka), że Bóg taki wielki, Wszechmogący a nie miał gdzie głowy skłonić, by odpocząć od zmęczenia, po trudach dnia, że Bóg taki wielki i Wszechmocny a dał się przybić do krzyża za nasze grzechy. Dlaczego? Bo aż tak bardzo kocha! Aż tyle dla niego znaczę! Stąd niewyczerpane pokłady radości w duszy Biedaczyny z Asyżu. Radość to nieodłączny przymiot świętego, (franciszkowa radość) również wtedy, gdy okoliczności życia zdają się przeczyć radości. Wie, że jest radość, której nic i nikt mu nie odbierze, bo rodzi się ona ze zachwycenia miłością potężniejszą od śmierci. To z tego zadziwienia miłością Jezusa rodzi się też pragnienie bezkompromisowego naśladowania Jezusa w Jego ubóstwie, w Jego poświęceniu, w Jego cierpieniu, w Jego miłości do człowieka, aż po skrajne ubóstwo, aż po stygmaty!
„Tylko zdumienie poznaje”. „Pozbawieni zdumienia pozostajemy głusi na to, co wzniosłe”.
Siostry i Bracia, nieustannie toczy się w nas (w przybytku naszej wolności) batalia o taką dziecięcą, franciszkową dyspozycję duszy, o prostotę, o dziewiczą zdolność do zdumienia, które jest urodzajną glebą dla wiary, a której próbuje zagrodzić drogę pycha wiedzy, podejrzliwość, uprzedzenie, zarozumialstwo, cynizm, niedowiarstwo.
Trafną ilustracją tej walki – w której zwycięzcą staje się albo prostota serca, zdumienie prowadzące do wiary, albo podejrzliwość, nieufność zamykająca serce przed tym co wzniosłe – był dla mnie ostatnio fragment książki Daniele Mencarelli, La casa degli squardi (Dom spojrzeń): Spróbujcie wyobrazić sobie to, co przypadkiem stało się udziałem autora opowiadania. „Na wysokości witryny Liberty stoją młodzi małżonkowie. Matka trzyma na rękach dziecko, z którym bawi się ojciec, pokazuje mu fontannę w wewnętrznym ogrodzie, a w międzyczasie rozśmiesza dziwnymi minami i grymasami. Kiedy dzieli mnie od nich nie więcej niż metr, obydwoje rodzice odwracają się w moją stronę, a razem z nimi dziecko. Przeżywam szok. […] Mały będzie miał około trzech lat; ale oprócz oczu właściwie nie ma twarzy, w miejscu nosa i ust znajdują się dziury wypełnione czerwonym mięsem. Wbijam wzrok w marmurową podłogę, przechodzę obok, starając się nie patrzeć na nich. […] Zatrzymuję się, mając nadzieję, że tych dwoje młodych ludzi i zniekształcone dziecko sobie pójdą. Po chwili dociera do mnie śmiech dziecka. Wciąż tam są. Teraz jednak już nie są sami. Przed nimi stoi siostra zakonna, jest stara, pochylona wprzód, jej twarz dotyka okropnej twarzy dziecka. «Jesteś pięknością mamy i taty, prawda?». Bierze rączkę i całuje ją. Dziecko, być może pod wpływem łaskotek, wybucha śmiechem. Zakonnica będzie miała co najmniej 80 lat, ma pulchną, białą jak mleko twarz. «A zatem nie tylko jesteś piękny, ale też sympatyczny, podoba ci się to?». I znów gładzi jego rączką swoje usta, brodę, by sprawić dziecku przyjemność. Potem siostra się prostuje, patrzy na ojca i matkę. «Czy słyszycie, ile ma w sobie radości? Ono w środku nie ma srebra, ma złoto, żywe złoto». Całuje je, nie zważając na jego twarz, na nic”.
I teraz właśnie następuje opis batalii, jaką toczy w duszy ten, któremu wydarzyło się to niespodziewane i wyjątkowe spotkanie, batalii pomiędzy zdumieniem, wzruszeniem tym, co zobaczył, a niedowiarstwem. Czytam dalej: „Jestem oszołomiony, nie jestem w stanie zrozumieć, rozszyfrować. Zobaczyłem coś ludzkiego, a zarazem obcego, jakby jakiś obrzęd pochodzący z odległej ziemi, nie jestem w stanie odnaleźć w sobie narzędzi, by przetłumaczyć go na mój język. […] Próbowałem każdego możliwego podejścia, próbowałem usunąć ze świadomości to, co zobaczyłem, uznając to za delirium staruchy ubranej na szaro, potem za fanatyzm głuchej i ślepej na ból zakonnicy, która za wszelką cenę chciała zaświadczyć o wyższości swojego Boga, nawet w obliczu takiego oszpecenia; następnie za widowisko zdolnej aktorki, która być może sekundę późnej w zamkniętej ubikacji umyje sobie usta, ponieważ pocałowała tę zdeformowaną twarz. Próbowałem… ale żadna z tych interpretacji nie jest w stanie pokonać dystansu między tym, co zobaczyłem, a moją logiką”.
Chwała Bogu!, chciałoby się dopowiedzieć. Właśnie o to chodzi, żeby nasza logika, nasza przezorność, ostrożność, logika naszego ciasnego, komplikującego wszystko umysłu i serca, podsycana przez ponoszącą się kulturę niedowiarstwa, podejrzliwości, sceptycyzmu, cynizmu, nie była w stanie pokonać tego dystansu będącego skutkiem prostoty, zdumienia i zauroczenia spotkaniem, które jakby obezwładnia nas pięknem miłości, miłości nie z tego świata, pięknem znaczenia ludzkiego życia, jaką ta miłość obiecuje i gwarantuje, pięknem człowieczeństwa, pięknem świadectwa.
„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie”.
Pokora prostoty otwiera rozum na łaskę zdumienia i poznania przez wiarę. Dlatego Pan Bóg szanuje, ceni i kocha prostaczków.
Św. Franciszku, nauczycielu ewangelijnej prostoty, wyproś nam łaskę dziecięcego serca, skorego do wierzenia. Amen.

Zaproszenie

Komunikat Biskupa Świdnickiego w związku z zaproszeniem na diecezjalne podziękowanie za posługę pasterską JE ks. bpa Ignacego Deca

Drodzy diecezjanie,

przed szesnastu laty, 25 marca 2004 r., wraz ze święceniami biskupimi i ingresem Jego Ekscelencji księdza biskupa Ignacego Deca, rozpoczęła się historia naszej diecezji. Jej pierwszy Pasterz na przestrzeni kilkunastu lat, wsparty Bożą łaską oraz entuzjazmem i ofiarnym zaangażowaniem zarówno duchowieństwa, jak również osób konsekrowanych i wiernych świeckich, zorganizował zręby naszego lokalnego Kościoła. Sukcesywnie, ale wytrwale – na miarę możliwości – powstawały z inicjatywy bp. Ignacego, niezbędne dla funkcjonowania diecezji instytucje: Kuria Biskupia, Wyższe Seminarium Duchowne, Caritas, Sąd Biskupi, Dom Księży Seniorów. Równolegle do tych działań dotyczących struktury diecezji pierwszy Biskup Świdnicki troszczył się o duchowy wzrost wiernych powierzonych jego pasterskiej pieczy. Zabiegając o duchowe dobro diecezjan przeprowadził m.in. diecezjalny Kongres Eucharystyczny, dwie peregrynacje: obrazu Jezusa Miłosiernego oraz figury Matki Bożej Fatimskiej, a także doprowadził do koronacji przez legata papieskiego obrazu Matki Bożej Świdnickiej.

Nie sposób wymienić wszystkich inicjatyw duszpasterskich, trudno zliczyć wszystkie wizyty, spotkania, rozmowy Księdza Biskupa z księżmi i osobami świeckimi w kurii, w parafiach, na pielgrzymkach i przy innych okazjach. Możemy dziękować Bożej Opatrzności za dar osoby tak wyjątkowego Pasterza, za ten imponujący i niełatwy do zmierzenia całokształt pasterskiego posługiwania bp. Ignacego, który odcisnął znaczące piętno na tożsamości i dynamice naszej diecezji.

W dniu 31 marca br. papież Franciszek przyjął, wynikającą z racji osiągniętego wieku, rezygnację bp. Ignacego i wyznaczył dla diecezji nowego Pasterza. Przejmując i podejmując dziedzictwo Kościoła świdnickiego, chcę wraz z bp. Adamem oraz z całą wspólnotą diecezjalną wyrazić naszą wdzięczność pierwszemu Biskupowi Świdnickiemu, za jego gorliwą, pełną poświęcenia i zaangażowania, wieloletnią pasterską posługę. Dzięki powolnemu znoszeniu ograniczeń związanych z panującym stanem epidemii, możemy już – przy zachowaniu przewidzianych przez prawo norm bezpieczeństwa – zorganizować diecezjalne podziękowanie biskupowi Ignacemu. Dlatego zapraszam duchowieństwo, osoby konsekrowane oraz wiernych świeckich na uroczystą Mszę św., która będzie sprawowana w katedrze świdnickiej w sobotę, 4 lipca br. r. o godz. 12.00. Tego dnia stańmy razem u boku Pierwszego Biskupa diecezji świdnickiej, aby we wspólnotowej modlitwie podziękować Panu Bogu za dar dobrego pasterza i prosić o Boże błogosławieństwo na dalsze lata jego życia i biskupiego posługiwania wśród nas.

† Marek Mendyk

Biskup Świdnicki

Biskupi znoszą dyspensę.

Od 30 maja nie obowiązuje limit wiernych w świątyniach, stąd biskupi diecezjalni zdecydowali się na odwoływanie dyspensy od obowiązku udziału w niedzielnej Eucharystii.

Biskupi zachęcają do powracania na msze święte do kościołów.

Uczestniczenie we Mszy Świętej w niedziele i dni święte jest pierwszym, najważniejszym z przykazań kościelnych. Ten wymóg jest również wyraźnie określony w Kodeksie Prawa Kanonicznego.

Kan. 1247 – W niedzielę oraz w inne dni świąteczne nakazane, wierni są zobowiązani uczestniczyć we Mszy świętej oraz powstrzymać się od wykonywania tych prac i zajęć, które utrudniają oddawanie Bogu czci, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego.

Kan. 1248 – § 1. Nakazowi uczestniczenia we Mszy świętej czyni zadość ten, kto bierze w niej udział, gdziekolwiek jest odprawiana w obrządku katolickim, bądź w sam dzień świąteczny, bądź też wieczorem dnia poprzedzającego.

List Prezydium KEP na 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II

Umiłowani Siostry i Bracia!

1. W tym roku świętujemy setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła II, który przyszedł na świat 18 maja 1920 roku w Wadowicach. Ten wielki święty wniósł nieoceniony wkład w historię naszego kraju, Europy, świata oraz w historię Kościoła powszechnego. O Karolu Wojtyle powiedziano i napisano już bardzo wiele, dobrze znana jest również jego biografia, która doczekała się licznych ekranizacji. W trudnym dla nas wszystkich czasie – gdy zmagamy się z pandemią koronawirusa i stawiamy pytania o przyszłość naszych rodzin oraz społeczeństwa – warto także zapytać o to, co On dziś miałby nam do powiedzenia? Z jakim przesłaniem zwróciłby się do rodaków w maju 2020 roku?

Jako pierwsze przychodzą nam na myśl słowa, które wypowiedział w homilii rozpoczynającej pontyfikat: „Nie lękajcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju! Nie bójcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie!” (22.10.1978). Tak, Chrystus wie, co każdy z nas nosi dziś w sobie, On doskonale zna nasze radości, niepokoje, nadzieje, lęki, tęsknoty. Tylko On ma odpowiedź na pytania, które stawiamy sobie w obecnej chwili.

Święty Jan Paweł II był człowiekiem, w którego życiu niezwykle wyraźnie uwidaczniały się cierpienie i niepewność jutra. Jego droga do świętości wiodła przez szereg trudnych doświadczeń życiowych, jak choćby przedwczesna śmierć ukochanej matki czy okrucieństwa II wojny światowej. On przyjmował te wydarzenia z wiarą w to, że historię człowieka ostatecznie prowadzi Pan Bóg, a śmierć nie jest pragnieniem Stwórcy. Gdyby Papież Polak żył dzisiaj, na pewno dobrze rozumiałby osoby, które przebywają w izolacji i kwarantannie. Modliłby się za chorych, zmarłych oraz ich rodziny. Sam przecież wielokrotnie chorował i cierpiał w warunkach szpitalnego odosobnienia, bez możliwości sprawowania Mszy św. z wiernymi. Jego brat Edmund zmarł w wieku 26 lat, jako młody lekarz, kiedy zaraził się od chorej pacjentki, udzielając jej pomocy medycznej. Na jego płycie nagrobnej wyryto napis: „Swe młode życie oddał w ofierze cierpiącej ludzkości”. By upamiętnić swego starszego brata, nasz święty Papież trzymał na swoim biurku lekarski stetoskop. Święty Jan Paweł II rozumiał i cenił pracę lekarzy, pielęgniarek, ratowników i pracowników medycznych, za których często się modlił i z którymi się spotykał.

2. Początek kapłańskiej drogi Karola Wojtyły miał miejsce w czasie II wojny światowej. Wraz ze swoimi rodakami był on ofiarą dwóch totalitarnych systemów: narodowego i międzynarodowego socjalizmu. Obydwa odrzucały Boga. Obydwa wyrosły na pysze, pogardzie dla innych i nienawiści. Obydwa odbierały wolność i godność człowiekowi. Obydwa niosły strach i śmierć. Obydwa te systemy ściśle też ze sobą współpracowały, aby doprowadzić do eksterminacji polskiej inteligencji, a naród polski przekształcić w rzesze niewolników. W tym czasie młody Karol Wojtyła był robotnikiem w kamieniołomach fabryki chemicznej Solvay w podkrakowskich Łagiewnikach.

Następny rozdział księgi życia św. Jana Pawła II to posługa księdza oraz biskupa krakowskiego. Po dwuletnich studiach w Rzymie został wikariuszem i katechetą w parafii w Niegowici, później pracował w Krakowie. Wykładał w seminariach duchownych i na uniwersytetach. 29 września 1958 roku został wyświęcony na biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej, a w roku 1964 został jej arcybiskupem metropolitą. Brał czynny udział we wszystkich sesjach Soboru Watykańskiego II. W roku 1967 papież Paweł VI mianował go kardynałem. W czasach komunistycznego reżimu stanowczo bronił chrześcijańskich wartości. Otwarty na dialog, w każdym widział brata. Nieustannie apelował o poszanowanie godności każdego człowieka. Emanował entuzjazmem duszpasterskim. Wiele serca poświęcał pracy z młodzieżą, studentami, z młodymi małżeństwami. Wycieczki w góry, na narty, obozy na łonie natury służyły mu zbliżaniu ludzi do Boga. Żartował, słuchał i uczył, stawiając młodym wysokie cele i wymagania. „Odkrycie Chrystusa to najpiękniejsza przygoda waszego życia” – mówił najpierw do młodzieży w Polsce, a potem – na całym świecie.

I tak nadszedł historyczny dzień 16 października 1978 roku, gdy kard. Karol Wojtyła został wybrany papieżem. Tu okazało się, jak ważną postacią w jego życiu był kard. Stefan Wyszyński. Po wyborze na papieża, Jan Paweł II powiedział: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła. Gdyby nie było Jasnej Góry”. Obydwaj byli głęboko związani z sanktuarium jasnogórskim. Tam wszystko zawierzali Matce Bożej.

Wybór kard. Karola Wojtyły na następcę św. Piotra otworzył nowy rozdział nie tylko w jego życiu, ale także w historii Kościoła w Polsce i na świecie. Niespełna rok później zabrzmiały w Polsce słowa modlitwy: „Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”. Te słowa, wypowiedziane 2 czerwca 1979 roku podczas Mszy św. na ówczesnym Placu Zwycięstwa w Warszawie, stały się momentem zwrotnym w procesie polskich przemian demokratycznych. Dodały odwagi i nadziei, której Polacy wówczas tak bardzo potrzebowali. Dzisiaj – z perspektywy czasu – możemy traktować je jako słowa prorocze.

3. Święty Jan Paweł II głosił Ewangelię na całym świecie. Odwiedził 132 kraje i około 900 miejscowości. Jego nauczanie jest wciąż aktualne. Warto do niego sięgać, także poprzez internet i media społecznościowe, wykorzystując możliwości, które stwarzają nowe technologie. Już w 2002 roku Papież wzywał przecież cały Kościół do wypłynięcia „na głębię cyberprzestrzeni”.

Głosząc konieczność poszanowania praw każdej osoby ludzkiej, Papież bronił najsłabszych i bezbronnych. Dzisiaj, gdy w czasie pandemii koronawirusa świat walczy o każde ludzkie życie, trzeba przypomnieć, że Jan Paweł II domagał się ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Podkreślał, że w żadnej dziedzinie życia prawo cywilne nie może zastąpić właściwie ukształtowanego sumienia. Kiedy wielu niepokoją zmiany demograficzne, wyludnianie się i starzenie Europy, jego słowa są nadal aktualną przestrogą: „naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”. W 1991 roku, w Radomiu, św. Jan Paweł II mówił: „Do tego cmentarzyska ofiar ludzkiego okrucieństwa w naszym stuleciu dołącza się inny jeszcze wielki cmentarz: cmentarz nienarodzonych, cmentarz bezbronnych, których twarzy nie poznała nawet własna matka, godząc się lub ulegając presji, aby zabrano im życie, zanim jeszcze się narodzą. A przecież już miały to życie, już były poczęte, rozwijały się pod sercem swych matek, nie przeczuwając śmiertelnego zagrożenia. A kiedy już to zagrożenie stało się faktem, te bezbronne istoty ludzkie usiłowały się bronić. Aparat filmowy utrwalił tę rozpaczliwą obronę nienarodzonego dziecka w łonie matki wobec agresji. Kiedyś oglądałem taki film – i do dziś dnia nie mogę się od niego uwolnić, nie mogę uwolnić się od jego pamięci. Trudno wyobrazić sobie dramat straszliwszy w swej moralnej, ludzkiej wymowie”.

Polacy i Polska stanowili bardzo ważną część życia św. Jana Pawła II, który po latach wyznał: „Sprawy mojej Ojczyzny zawsze były i są mi bardzo bliskie. Wszystko, co przeżywa mój naród, wszystko to głęboko noszę w sercu. Dobro Ojczyzny uważam za moje dobro” (audiencja do Polaków z okazji 20. rocznicy pontyfikatu, 1998). Polska była krajem, który Ojciec Święty odwiedzał najczęściej – odbył do Ojczyzny dziewięć pielgrzymek. Przyjeżdżał zawsze z konkretnym przesłaniem do rodaków, dostosowanym do aktualnie panującej sytuacji religijnej i politycznej. Każda z pielgrzymek była traktowana przez Polaków jako narodowe rekolekcje, a w spotkaniach z Papieżem uczestniczyły miliony osób. Święty Jan Paweł II wzywał Polaków do sprawiedliwości społecznej i wzajemnego szacunku. Mówił: „«Jeden drugiego brzemiona noście» – to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy «brzemię» dźwigane przez człowieka samotnie” (Gdańsk, 1987).

4. Dla wielu osób świadectwo o prawdziwości Ewangelii, jakie dał całemu światu św. Jan Paweł II, wybrzmiało najbardziej przekonująco wtedy, gdy przyszło mu osobiście zmagać się z cierpieniem i chorobą, a na koniec życia stanąć wobec konieczności śmierci. Po raz pierwszy z doświadczeniem wielkiego cierpienia spotkał się w związku z zamachem na swoje życie 13 maja 1981 roku. Kardynał Stanisław Dziwisz, wieloletni osobisty sekretarz św. Jana Pawła II i świadek jego świętości, tak wspominał ten niezwykle dramatyczny czas: „Pamiętam, że w momencie zamachu na Placu św. Piotra [Papież] zachował duży spokój i opanowanie, choć sytuacja była dramatyczna, a zagrożenie życia ogromne. Pytany przeze mnie, potwierdził, że odczuwa ból spowodowany przez rany, pokazał też ich miejsca. Nie można jednak mówić o żadnej panice. Zanim stracił świadomość, od razu też zawierzał się Maryi i mówił, że przebacza temu, który do niego strzelił”.

W ostatnim dniu swojej ziemskiej pielgrzymki, 2 kwietnia 2005 roku, Jan Paweł II był pełen wewnętrznego pokoju i poddania się woli Bożej. Jak wspomina kardynał Dziwisz, Papież był „zanurzony w modlitwie, miał świadomość swojego stanu i tego, co się z nim dzieje. Prosił, żeby czytać mu fragmenty Ewangelii według św. Jana, żegnał się ze współpracownikami, przyszedł m.in. kard. Joseph Ratzinger, były siostry zakonne, które mu posługiwały, był także fotograf Arturo Mari. Odprawialiśmy jeszcze Mszę św. ze Święta Miłosierdzia Bożego, stawał się coraz słabszy, z coraz mniejszą świadomością, ale gotowy na przejście do Domu Ojca”.

Podczas pogrzebu Jana Pawła II, 8 kwietnia 2005 roku, wiatr silnym podmuchem zamknął księgę Ewangeliarza znajdującą się na jego trumnie. Tak jakby zamknął księgę jego życia. Na zakończenie uroczystości wierni zebrani na Placu św. Piotra wołali „Santo Subito!” – Natychmiast świętym!”. W ten sposób prosili, aby Kościół ogłosił to, czego sami byli pewni: ten Papież był człowiekiem prawdziwie świętym!

Cieszymy się bardzo, że 7 maja tego roku – niemal dokładnie w setną rocznicę przyjścia na świat Jana Pawła II – w bazylice pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Wadowicach, gdzie został ochrzczony, za zgodą Stolicy Apostolskiej rozpoczął się proces beatyfikacyjny jego Rodziców: Sług Bożych Emilii i Karola Wojtyłów. Wiemy dobrze, że nie byłoby takiego człowieka, kapłana i biskupa jak Karol Wojtyła, gdyby nie było wielkiej wiary jego Rodziców.

5. Papież Franciszek, który kanonizował Jana Pawła II, we wstępie do książki opublikowanej w Watykanie z okazji stulecia urodzin Papieża Polaka wyznał: „Wiele razy w czasie mojego życia kapłańskiego i biskupiego spoglądałem na niego, prosząc w moich modlitwach o dar wierności Ewangelii, tak jak on dawał o niej świadectwo. (…) Już piętnaście lat dzieli nas od jego śmierci. Może to niewiele, ale to bardzo długo dla nastolatków i młodych ludzi, którzy go nie znali lub którzy mają tylko kilka mglistych wspomnień o nim z dzieciństwa. Z tego powodu w setną rocznicę jego urodzin słusznie było upamiętnić tego wielkiego świętego świadka wiary, którego Bóg dał swojemu Kościołowi i ludzkości” (San Giovanni Paolo II, 100 anni, Parole e Immagini, Prefazione di Papa Francesco [Święty Jan Paweł II, 100 lat. Słowa i Obrazy, Wstęp Papieża Franciszka], Città del Vaticano, Libreria Editrice Vaticana 2020, s. 3, 6).

Od śmierci św. Jana Pawła II ludzie z całego świata modlą się nieprzerwanie u jego grobu w Bazylice św. Piotra. Za jego przyczyną proszą Boga o potrzebne łaski. Dołączmy i my do nich i módlmy się – przez jego wstawiennictwo – w intencjach, które głęboko nosimy w naszych sercach. Prośmy za naszą Ojczyznę, Europę i cały świat. Módlmy się o ustanie pandemii, za chorych, zmarłych i ich rodziny, za lekarzy, służbę medyczną i tych wszystkich, którzy narażają swoje życie dla naszego bezpieczeństwa. Niech setna rocznica urodzin Papieża Polaka będzie dla nas wezwaniem do braterstwa i jedności. Niech będzie źródłem nadziei i zaufania Miłosierdziu Bożemu.

Święty Janie Pawle II, módl się za nami. Amen.

Abp Stanisław Gądecki
Arcybiskup Metropolita Poznański
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski
Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Bp Artur G. Miziński
Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski

Abp Marek Jędraszewski
Arcybiskup Metropolita Krakowski
Zastępca Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 7 maja 2020 roku