Święto Bazyliki w Lateranie

Dziś obchodzimy rocznicę poświęcenia Bazyliki Laterańskiej, najstarszej z czterech rzymskich bazylik pontyfikalnych (papieskich), katedry Biskupa Rzymu.

Od 313 roku do początku XIV wieku na Lateranie rezydowali kolejni papieże. Dopiero po opuszczeniu w 1377 roku za namową św. Katarzyny ze Sieny Awinionu papież Grzegorz XI i jego następcy zamieszkali w Watykanie, który do dziś jest ich siedzibą.

Rocznicę poświęcenia Bazyliki Laterańskiej obchodzono na początku tylko w Rzymie. Dopiero później, za sprawą augustiańskich mnichów, święto zaczęto obchodzić także w innych miejscach. Na stałe do kalendarza liturgicznego weszło ono za sprawą papieża św. Piusa V, który kazał umieścić je w mszale wydanym w 1570 roku.

W nowym kalendarzu rzymskim zmieniono dotychczasową nazwę święta „dedykacja arcybazyliki Najświętszego Zbawiciela” (wcześniejsze wezwanie świątyni) na „rocznicę poświęcenia bazyliki laterańskiej”.

Bazylika Laterańska była przez długie lata głównym kościołem Rzymu i ze względu na swą rangę nazywana jest „Matką i głową wszystkich kościołów” (Mater et Caput omnium Ecclesiarum Urbis et Orbis – napis o tej treści widnieje na frontonie świątyni).

Rozpoczynający swój pontyfikat Papieże odprawiają w niej Msze św., przejmując rządy nad diecezją rzymską, podobnie czynią w swych katedrach biskupi-ordynariusze, obejmujący rządy w swych diecezjach.


 

Ostatni raz uroczystość ingresu odbyła się 7 kwietnia 2013 roku, kiedy swój pontyfikat rozpoczynał Ojciec Święty Franciszek (inauguracja pontyfikatu odbyła się 19 marca).

Fundatorem Bazyliki był prawdopodobnie papież Milcjades (311-14), który po otrzymaniu od cesarza Konstantyna w roku 313 znajdującej się w tym miejscu siedziby gwardii wzniósł pierwszy budynek świątynny.

Pierwszej konsekracji świątyni i jej głównego ołtarza dokonał papież św. Sylwester I w dniu 9 listopada 324 r. Główny obrzęd polegał na namaszczeniu głównego ołtarza krzyżmem świętym, które miało symbolizować Chrystusa jako ofiarnika i ofiarę.

Do Bazyliki przylegała także rezydencja, siedziba papieży przez prawie 1000 lat. Świątynia była wielokrotnie przebudowywana, zmieniało się także jej wezwanie. Papież Grzegorz Wielki dedykował ją dwóm świętym Janom: Chrzcicielowi i Ewangeliście.

Upowszechniona nazwa „Bazylika św. Jana na Lateranie” jest więc błędna, powinno się ją określać bazyliką Świętych Janów. Pełna nazwa świątyni w obecnym brzemieniu jest następująca: Papieska arcybazylika Najświętszego Zbawiciela, św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty na Lateranie. Matka i Głowa Wszystkich Kościołów Miasta i Świata.

Po przeniesieniu siedziby papiestwa do Awinionu Bazylika Laterańska straciła na znaczeniu. Po powrocie z „niewoli awiniońskiej” (1377 r.) papieże z uwagi na poważne zniszczenia bazyliki laterańskiej i rezydencji przenieśli się na Watykan.

W ciągu wieków w Bazylice odbyło się pięć soborów powszechnych, rządy w jej murach sprawowało 161 następców św. Piotra. Mimo, że centrum chrześcijaństwa utożsamiane jest powszechnie z Bazyliką św. Piotra, to świątynia na Lateranie, zachowała swoje wyjątkowe znaczenie.

Poza wspomnianym ceremonialnym obejmowaniem rządów nad diecezją rzymską, właśnie w tej świątyni papieże sprawują Mszę św. Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek.

W poprzedzającą ten dzień Niedzielę Palmową wznoszony jest specjalny łuk triumfalny na pamiątkę wjazdu Chrystusa do Jerozolimy. W Boże Ciało z laterańskiej Bazyliki wyrusza procesja Bożego Ciała, która zmierza w kierunku Bazyliki Matki Bożej Większej (Santa Maria Maggiore), ulicą Merulana.

Świątynia jest miejscem spoczynku wielu papieży od IV do XIV w., przechowywanych jest w niej także wiele cennych relikwii.

Uroczystość Wszystkich Świętych

1 listopada Kościół katolicki obchodzi uroczystość Wszystkich Świętych. Dzień ten kojarzy się dla wielu ze zniczem, z grobem bliskich osób, z cmentarzem, dla innych z wiązanką kwiatów, jeszcze dla innych z modlitwą i pamięcią o tych, którzy wyprzedzili nas w drodze do wieczności. Nie mniej jednak w tym dniu udajemy się z całymi rodzinami na cmentarz i nawiedzamy groby naszych bliskich, przyjaciół, rodziców, krewnych, znajomych, stawiając kwiaty, zapalając ten „płomyk nadziei”, wierząc, że już cieszą się oni chwałą w domu Ojca Niebieskiego. Kościół w tym dniu oddaje cześć tym wszystkim, którzy już weszli do chwały niebieskiej, a wiernym pielgrzymującym jeszcze na ziemi wskazuje drogę, która ma zaprowadzić ich do świętości. Przypomina nam również prawdę o naszej wspólnocie ze Świętymi, którzy otaczają nas opieką.

Kształtowanie się uroczystości

W początkach chrześcijaństwa, w obawie przed bałwochwalstwem, nie oddawano czci nikomu ze stworzeń, ani ludziom, ani aniołom. Oddawano cześć jedynie Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu. W Nowym Testamencie zauważamy pochwałę jaką sam Pan Jezus daje św. Janowi Chrzcicielowi, cześć z jaką wyraża się św. Paweł w listach do Rzymian i Hebrajczyków o Abrahamie i Melchizedeku.

Najpierw przedmiotem kultu stała się Najświętsza Maryja Panna, jako Matka Syna Bożego. Zaczęto wznosić kościoły ku Jej czci, Kościół zaczął ustanawiać święta i układał modlitwy oraz pieśni o Matce Bożej. W tym samym czasie zauważamy też kult św. Michała Archanioła. Krwawe prześladowania Kościoła w I w. rozbudziły także kult męczenników. Dzień ich zgonu uważano za dzień ich narodzin dla nieba. Dlatego już od V w. kult prywatny przerodził się w urzędowy, powszechny. 13 maja 608 r. papież Bonifacy IV, rzymską świątynie pogańską, ku czci zwłaszcza nieznanych bóstw (Panteon), poświęcił Matce Bożej i świętym męczennikom. W VIII w. papież Grzegorz III w kościele św. Piotra otworzył kaplicę poświęconą Wszystkim Świętym, nie tylko męczennikom. W Anglii pojawiło się święto Wszystkich Świętych w połowie VIII w. obchodzone 1 listopada. Święto poprzedzone było wigilią, a od XV w. otrzymało także oktawę. Reforma z 1955 r. usunęła wigilię i oktawę. Natomiast papież Jan XI w 935 r. ustanowił osobne święto ku czci Wszystkich Świętych, wyznaczając je na dzień 1 listopada. Tak więc uroczystość Wszystkich Świętych ma już ponad tysiącletnią tradycję i przypomina nam przede wszystkim tych Świętych Pańskich „z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków” (por. Ap 7, 9), którzy nie mają swoich osobnych wspomnień w roku liturgicznym. W ciągu wieków Kościół ubogacił kult świętych. Stawiał im posągi, malował ich obrazy, budował ku ich czci świątynie (np. kościół Sióstr Benedyktynek pod wezwaniem Wszystkich Świętych w Drohiczynie) i ołtarze, ułożył szereg modlitw i pieśni religijnych ku ich czci, jak też ułożył teksty liturgiczne do Mszy św. i kapłańskich pacierzy – Liturgii Godzin.

Kult Świętych pomnaża cześć Pana Boga. Świętych Pańskich czcimy ze względu na Pana Boga, którego oni „reprezentują”. Tak więc nie bezpośrednio, lecz pośrednio przez nich kierujemy kult ku Panu Bogu. Kościół oddaje cześć świętym w różnym stopniu. I tak na pierwszym miejscu stawia Najświętszą Maryję Pannę, następnie świętych: Józefa i Jana Chrzciciela, dalej Apostołów, wśród których Święci Piotr i Paweł mają uprzywilejowane miejsce. Najwięcej jest świętych lokalnych, którzy odbierają szczególną cześć: w zakonie, w narodzie, w państwie czy w diecezji, gdzie się wsławili męczeństwem za wiarę lub niezwykłą cnotą.

Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych

Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych Kościół obchodzi 2 listopada i w tradycji polskiej dzień ten jest nazywany Dniem Zadusznym lub inaczej „zaduszkami”. To wspomnienie wprowadził opat benedyktynów w Cluny we Francji, św. Odilon (Odylon). On to w 998 r. zarządził modlitwy za dusze wszystkich zmarłych w dniu 2 listopada. Termin ten i sama idea szybko rozprzestrzeniły się we Francji, Anglii, Niemczech, Italii. W XIII w. zwyczaj ten w Kościele rzymskim stał się powszechny.

W XV w. wytworzył się u dominikanów w Wanencji zwyczaj ofiarowania w dniu 2 listopada trzech Mszy św. przez jednego kapłana. Papież Benedykt XIV w 1748 r. rozszerzył ten zwyczaj na całą Hiszpanię. W 1915 r., podczas I wojny światowej, papież Benedykt XV na prośbę opata – prymasa benedyktynów pozwolił kapłanom całego Kościoła odprawić w tym dniu trzy Msze św. Jedną w intencji przyjętej od wiernych, drugą w intencji wszystkich wiernych zmarłych, a trzecią w intencji papieża. Zwyczaj ten nie jest traktowany jako obowiązek.

Kościół w tym dniu wspomina zmarłych pokutujących za grzechy w czyśćcu. Chodzi więc o których nie mogą wejść do nieba, gdyż mają pewne długi do spłacenia Bożej sprawiedliwości. Prawdę o istnieniu czyśćca Kościół ogłosił jako dogmat na soborze w Lyonie w 1274 r. i na XXV sesji Soboru Trydenckiego (1545-1563), w osobnym dekrecie o czyśćcu. Sobór Trydencki orzekł prawdę, że duszom w czyśćcu możemy pomagać. Cała wspólnota Kościoła przychodzi z pomocą duszom czyśćcowym zanosząc w tym dniu prośby przed tron Boży. Aby przyjść z pomocą zmarłym pokutującym w czyśćcu, żyjący mogą w tych dniach uzyskać i ofiarować odpusty zupełne.

Nabożeństwo do dusz czyśćcowych było i jest bardzo żywe. Świadczą o tym uroczyście urządzane pogrzeby, często zamawiane Msze św. w intencji zmarłych, w Kościele rzymskim powszechne są Msze św. gregoriańskie (30 Mszy św. po kolei przez 30 dni). W Polsce istnieje nawet zgromadzenie Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych, założone przez błogosławionego o. Honorata Koźmińskiego – kapucyna.

Święty Krzysztof, męczennik

Imię Krzysztof wywodzi się z języka greckiego i oznacza tyle, co „niosący Chrystusa”. O życiu św. Krzysztofa brak pewnych wiadomości. Według późniejszych, ale prawdopodobnych świadectw, opartych na tradycji, św. Krzysztof miał pochodzić z Małej Azji, z prowincji rzymskiej Licji. Tam miał ponieść śmierć męczeńską za panowania cesarza Decjusza ok. 250 roku. Jest jednym z Czternastu Wspomożycieli, czyli szczególnych patronów.
Najstarszym dowodem kultu św. Krzysztofa z Licji jest napis z roku 452, znaleziony w Haidar-Pacha, w Nikomedii, w którym jest mowa o wystawionej ku czci Męczennika bazylice w Bitynii. Dowodzi to niezawodnie, że w tym czasie Święty odbierał szczególną cześć w Nikomedii i w Bitynii. Jest także podana wzmianka, że w synodzie w Konstantynopolu w 536 roku brał udział niejaki Fotyn z klasztoru św. Krzysztofa, co również potwierdza kult Męczennika. Papież św. Grzegorz I Wielki (+ 604) pisze, że w Taorminie na Sycylii za jego czasów istniał klasztor pw. św. Krzysztofa.
Z powodu braku szczegółowych informacji o św. Krzysztofie, średniowiecze na podstawie imienia „niosący Chrystusa” stworzyło popularną legendę o tym świętym. Według niej pierwotne imię Krzysztofa miało brzmieć Reprobus (z greckiego Odrażający), gdyż miał on mieć głowę podobną do psa. Wyróżniał się za to niezwykłą siłą. Postanowił więc oddać się w służbę najpotężniejszemu na ziemi panu. Służył najpierw królowi swojej krainy. Kiedy przekonał się, że król ten bardzo boi się szatana, wstąpił w jego służbę. Pewnego dnia przekonał się jednak, że szatan boi się imienia Chrystusa. To wzbudziło w nim ciekawość, kim jest ten Chrystus, którego boi się szatan. Opuścił więc służbę u szatana i poszedł w służbę Chrystusa. Zapoznał się z nauką chrześcijańską i przyjął chrzest. Za pokutę i dla zadośćuczynienia, że służył szatanowi, postanowił zamieszkać nad Jordanem, w miejscu, gdzie woda była płytsza, by przenosić na swoich potężnych barkach pielgrzymów, idących ze Wschodu do Ziemi Świętej.

Święty KrzysztofPewnej nocy usłyszał głos Dziecka, które prosiło go o przeniesienie na drugi brzeg. Kiedy je wziął na ramiona, poczuł ogromny ciężar, który go przytłaczał – zdawało mu się, że zapadnie się w ziemię. Zawołał: „Kto jesteś, Dziecię?” Otrzymał odpowiedź: „Jam jest Jezus, twój Zbawiciel. Dźwigając Mnie, dźwigasz cały świat”. Pan Jezus miał mu wtedy przepowiedzieć rychłą śmierć męczeńską. Ten właśnie fragment legendy stał się natchnieniem dla niezliczonej liczby malowideł i rzeźb św. Krzysztofa. Tradycja miała Reprobusowi nadać tytuł „Krzysztofa”, czyli „nosiciela Chrystusa” (gr. Christoforos). Pan Jezus po przyjęciu przez Krzysztofa chrztu miał mu przywrócić wygląd ludzki.
Św. Krzysztof jest patronem Ameryki i Wilna; siedzib ludzkich i grodów oraz chrześcijańskiej młodzieży, kierowców, farbiarzy, flisaków, introligatorów, modniarek, marynarzy, pielgrzymów, podróżnych, przewoźników, tragarzy, turystów i żeglarzy. Orędownik w śmiertelnych niebezpieczeństwach. W dzień jego dorocznej pamiątki poświęca się wszelkiego rodzaju pojazdy mechaniczne.

W ikonografii Święty przedstawiany jest jako młodzieniec, najczęściej jednak jako olbrzym przechodzący przez rzekę, na barkach niesie Dzieciątko Jezus, w ręku trzyma maczugę, czasami kwitnącą; także jako potężny mężczyzna z głową lwa. Jego atrybuty to m.in.: dziecko królujące na globie, palma męczeńska, pustelnik z lampą, ryba, sakwa na chleb, wieniec róż, wiosła.

źródło:

https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/07-25b.php3

Uroczystość Świętych Apostołów – Piotra i Pawła

Uroczystość dwóch największych Apostołów – Piotra i Pawła Kościół obchodzi 29 czerwca. Św. Piotr był uczniem wybranym przez Jezusa do pełnienia posługi prymatu w Kościele. Gorliwość misyjna św. Pawła sprawiła, że bardzo wielu miejscach głosił Ewangelię i zakładał Kościoły. Zyskał miano „Apostoła Narodów”. Obaj przez swoje męczeństwo są związani z Rzymem.

Uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła już od połowy III wieku obchodzona jest wspólnie 29 czerwca. Obaj Apostołowie ponieśli śmierć męczeńską w Rzymie w czasie prześladowania za cesarza Nerona. Piotr zginął około 64 r. Tradycja głosi, że został ukrzyżowany. Apostoł jednak wyznał, że nie jest godny umrzeć jak Jezus. Dlatego też został przybity do krzyża głową w dół. Paweł, przez jakiś czas więziony w Rzymie, został ścięty mieczem około 67 r.

Posługa apostolska Piotra i Pawła w Rzymie oraz poniesione tam męczeństwo sprawiły, że Kościół Rzymski nabrał kluczowego znaczenia w chrześcijaństwie. Biskup Rzymu, następca św. Piotra oraz spadkobierca tradycji apostolskiej św. Pawła cieszy się pierwszeństwem i władzą biskupią w całym Kościele. Św. Piotr – pierwszy biskup Rzymu – jest uznawany za pierwszego w gronie Apostołów otrzymał od Jezusa specjalną władzę określaną mianem prymatu. Jego następcy, papieże, są obdarzeni łaską nieomylności w oficjalnym i uroczystym nauczaniu całego Kościoła w sprawach wiary i moralności. Sprawują też najwyższą władzę kościelną wynikającą z przywileju prymatu.

Na znak łączności biskupów ze Stolicą Apostolską w uroczystość św. Piotra i Pawła papież wręcza metropolitom paliusze. Są to koliste wstęgi w kształcie naszyjnika, ozdobione sześcioma krzyżami i wykonane z białej wełny. Baranki, od których pochodzi wełna, zostają pobłogosławione każdego roku 21 stycznia, w dniu św. Agnieszki. Papież nakłada paliusze arcybiskupom metropolitom mianowanym w ostatnim okresie. Paliusze są symbolem władzy, jaką zgodnie z prawem metropolita pozostający w komunii z Kościołem Rzymu obejmuje w swojej metropolii. Arcybiskup metropolita zakłada paliusz tylko na terenie swojej własnej archidiecezji podczas uroczystej liturgii.

Św. Piotr – pierwotnie Szymon – pochodził z Betsaidy nad Jeziorem Galilejskim. Podobnie jak jego ojciec i brat był rybakiem. Był człowiekiem żonatym, po ślubie mieszkał w Kafarnaum. Być może pierwotnie był uczniem św. Jana Chrzciciela. W chwili powołania Jezus nadał mu nowe imię – Piotr, to znaczy Skała. Jako pierwszy, w imieniu wszystkich Apostołów, uznał w Jezusie Mesjasza. Na pytanie Jezusa: „A wy za kogo mnie uważacie?”, Piotr odpowiedział: „Ty jesteś Mesjasz, syn Boga Żywego”. Wówczas usłyszał: „Ty jesteś Piotr, Skała, i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. Wielokrotnie Ewangelie ukazują szczególną pozycję Piotra w gronie Apostołów. Często wypowiada się w imieniu wszystkich Apostołów, jest świadkiem największych cudów: przemienienia i wskrzeszenia córki Jaira. W tzw. „katalogach Apostołów” (np. Mt 10,1-4) zawsze jest wymieniany na pierwszym miejscu. Często też w Piśmie św. pojawia się zwrot „Piotr i Aposotołowie”, który podkreśla jego szczególną rolę. Po zmartwychwstaniu Jezusa pierwszy z Apostołów wszedł do pustego grobu. Później to jemu właśnie Jezus powiedział „Paś owce, paś baranki moje”, mimo, że gdy Jezus był sądzony i skazany na śmierć, Piotr trzykrotnie się Go zaparł. Te wszystkie świadectwa wskazują na prymat św. Piotra.

Działalność misyjną Piotr prowadził w Samarii, Liddzie, Jaffie, Cezarei Nadmorskiej. Później wędruje do Antiochii, następnie do Azji Mniejszej a wreszcie Rzymu, gdzie założył gminę chrześcijańską i był jej pierwszym biskupem. Tam podczas prześladowań za cesarza Nerona został aresztowany i poniósł śmierć męczeńską ukrzyżowany głową w dół, prawdopodobnie ok. 64 r. Nad jego grobem w IV w. za czasów Konstantyna Wielkiego wzniesiono kościół, który po różnych przebudowach ostatecznie przybrał postać obecnej Bazyliki św. Piotra. Napisał 2 listy apostolskie, które weszły do kanonu Nowego Testamentu.

Kult św. Piotra trwa od początków Kościoła. Nad jego grobem zbudowano kościół, który stopniowo przybrał postać Bazyliki św. Piotra. Od 1377 roku przy tej świątyni mieszkają biskupi rzymscy. Obecna świątynia jest dziełem wielkich mistrzów z lat 1506 – 1667. Po podpisaniu między Stolicą Apostolską a Republiką Włoską paktów laterańskich niecałe pół kilometra kwadratowego wokół Bazyliki jest terenem miasta-państwa Watykan. Rocznie miejsce kultu św. Piotra nawiedza blisko 8 milionów pielgrzymów i turystów. Bazylika św. Piotra nie jest jednak katedrą rzymską. Tę honorową rolę pełni Bazylika św. Jana na Lateranie.

Św. Paweł nosił przed nawróceniem imię Szaweł. Urodził się w Tarsie między 5 a 10 rokiem po Chrystusie. Pochodził z rodziny żydowskiej, posiadał jednak również obywatelstwo rzymskie. Należał do stronnictwa faryzeuszy. Był uczniem jednego z najwybitniejszych nauczycieli żydowskich – Gamaliela. Jako faryzeusz był zaciętym wrogiem Kościoła. Nawrócił się ok. 35 r. w drodze do Damaszku, gdy został powalony na ziemię, ukazał mu się Jezus i usłyszał głos: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?”.

Po cudownym nawróceniu przez trzy lata przebywał w Damaszku, później na krótko odwiedził Jerozolimę, gdzie spotkał się z innymi Apostołami. Odbył trzy wielkie podróże misyjne, w których dotarł do wielu miast pogańskich w Azji Mniejszej, a nawet Grecji. Z niektórych fragmentów jego listów wynika także, że już po nawróceniu miał doświadczenia mistyczne.

Z powodu gorliwości apostolskiej jego życie wielokrotnie wystawione było na niebezpieczeństwo. Aresztowany w Jerozolimie w 60 r. spędził najpierw dwa lata w więzieniu w Cezarei, a po odwołaniu się do cezara, został przewieziony do Rzymu. Tam kilka lat spędził w areszcie domowym. Uwolniony z braku dowodów jakiejkolwiek winy odbył prawdopodobnie kolejną podróż do Hiszpanii i na Kretę. Ponownie został aresztowany poniósł w roku 67 śmierć męczeńską. Jako obywatel rzymski nie był torturowany, lecz został ścięty mieczem. Jako datę śmierci Apostoła podaje się 29 czerwca. Już Konstantyn Wielki po roku 330 na miejscu męczeństwa św. Pawła wystawił świątynię. Znajduje się ona już poza murami starożytnego Rzymu i nosi nazwę Bazylika św. Pawła za Murami.

Św. Paweł pozostawił po sobie 13 listów, które należą do kanonu Pisma św. Dzięki świetnemu wykształceniu potrafił też nawiązać dialog z myślicielami pogańskimi, co stworzyło nowe możliwości ewangelizacji wśród pogan. Jest nazywany Apostołem Narodów.

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

W czwartek po niedzieli Trójcy Przenajświętszej Kościół obchodzi uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, nazywaną tradycyjnie Bożym Ciałem. Godne uwagi jest to, że najstarsza nazwa tej uroczystości brzmiała „festum Eucharistiae” – „święto Eucharystii”. Boże Ciało stwarza wspaniałą okazję do rozważania tajemnicy Eucharystii, jest okazją do zamanifestowania naszej wiary wobec Najświętszego Sakramentu. Jest to „sakrament miłosierdzia, znak jedności, węzeł miłości, uczta paschalna, w której pożywamy Chrystusa, w której dusza napełnia się łaską i otrzymuje zadatek przyszłej chwały” (Konstytucja o liturgii świętej, 47).
Święto Bożego Ciała powstało w XIII wieku pod wpływem nowych nurtów pobożności eucharystycznej, koncentrującej się nie na przyjmowaniu Komunii św., lecz na czci rzeczywistej obecności Chrystusa w znaku chleba i wina. Była to reakcja na herezję Berengariusza z Tours w XI wieku. Twierdził on, że przemiana chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa jest niemożliwa, ponieważ uwielbione Ciało Chrystusa znajduje się w niebie, a więc nie może równocześnie przebywać na ziemi, i to w wielu miejscach. Komunię św. rozumiał jako duchowe przyjmowanie Chrystusa. Do wprowadzenia święta Bożego Ciała przyczyniła się zakonnica. Była to bł. Julianna, augustianka z klasztoru Mont Cornillon w diecezji LieOge w Belgii.
W 1208 r. Julianna miała dziwną wizję. Zobaczyła w niej księżyc w pełni, na którym była ciemna plama. Później Chrystus objawił jej, że ta plama oznacza brak w kalendarzu kościelnym święta ku czci Eucharystii. W 1240 r. biskup LieOge – Robert wydał dekret ustanawiający to święto w swojej diecezji w drugą niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego. Później miało być obchodzone w czwartek po oktawie Zesłania Ducha Świętego.
W 1264 r. papież Urban IV bullą Transiturus de hoc mundo ustanowił święto Bożego Ciała w celu uczczenia Jezusa obecnego w Eucharystii. Śmierć Urbana IV uniemożliwiła ogłoszenie bulli. Jego wolę wypełnił dopiero papież Jan XXII w 1317 r. W Polsce święto Bożego Ciała zaprowadził biskup krakowski Nanker w 1320 r. Na początku XV wieku Boże Ciało w większości polskich diecezji było zaliczane do głównych świąt roku kościelnego.
Procesja eucharystyczna do czterech ołtarzy zbudowanych na trasie powstała nieco później niż samo święto. Pierwsze wzmianki o jej istnieniu pochodzą z Niemiec, z Kolonii – XIV wiek. Jaki jest cel procesji Bożego Ciała? „W procesjach, w czasie których celebrans niesie Najświętszą Eucharystię poza kościół wśród uroczystych obrzędów i śpiewów, lud chrześcijański składa publiczne świadectwo swej wiary i pobożności wobec Najświętszego Sakramentu” (Komunia św. i kult tajemnicy eucharystycznej poza Mszą dostosowane do zwyczajów polskich, nr 77).
A zatem już od kilku wieków wychodzą chrześcijanie w święto Bożego Ciała na ulice, place miast i wiejskie drogi, które w tym dniu zamieniają się we wspaniałą świątynię dla Boga Żywego. Trudno oprzeć się urokowi tych zbiorowych manifestacji wiary w Boga ukrytego w Hostii Świętej. Ulice i domy przystrojone, świeża wiosenna zieleń, mnóstwo kwiatów. Ołtarze, świece, sztandary, feretrony, obrazy, dzieci pierwszokomunijne w bieli, dziewczynki sypiące kwiaty. W centrum tego podniosłego świętowania jest On, Chrystus – ukryty w małym kawałku chleba: Słońce wszechświata, Początek i Koniec wszystkiego, Droga ludzkiego pielgrzymowania przez doczesność do wieczności. Uroczysty charakter święta Bożego Ciała nie może nigdy przysłonić nam zasadniczej prawdy, że najpiękniejszą i najgodniejszą monstrancją dla Chrystusa jest żywe serce człowieka, a najwspanialszą procesją jest „procesja serca”, która kończy się spotkaniem z Nim w Komunii św.

Ks. Zenon Mońka

żródło: https://niezbednik.niedziela.pl/artykul/893/Boze-Cialo—swieto-Eucharystii

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego.

Od 2004 r. w Polsce zgodnie z dekretem watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów uroczystość obchodzona jest w przypadającą dzisiaj VII Niedzielę Wielkanocną. Zmiana podyktowana była chęcią umożliwienia udziału w uroczystościach większej liczbie wiernych. W Polsce w przeciwieństwie do wielu innych krajów ten dzień (czwartek) nie jest ustawowo wolny od pracy.

Przekazy ewangeliczne są zgodne co do tego, że Jezus Chrystus po 40. dniach od swojego Zmartwychwstania z ciałem i duszą wstąpił do nieba. Tradycja Kościoła katolickiego we Wniebowstąpieniu Pańskim widzi nie tylko dopełnienie dzieła krzyża, ale również wyniesienie natury ludzkiej ponad wszystkie stworzenia.

Samo określenie „Wniebowstąpienie Pańskie” pochodzi z opisu, przekazanego przez św. Łukasza w Dziejach Apostolskich: „Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: «Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba». Wtedy wrócili do Jerozolimy z góry, zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy, w odległości drogi szabatowej.” (Dz 1, 9-12).

Pierwotnie Kościół świętował Wniebowstąpienie Pana Jezusa razem z tajemnicą Zesłania Ducha Świętego. Rozdzielenie tych świąt nastąpiło około 370 roku, czego świadkiem jest św. Augustyn.

W tym dniu z wystroju kościołów usuwa się symboliczną figurę Chrystusa zmartwychwstałego.

REKOLEKCJE WIELKOPOSTNE

Rekolekcje wielkopostne w naszej parafii

od niedzieli (14 marca) do środy (17 marca).

Poniedziałek:

Msze z nauką rekolekcyjną o godz. 10.00 i 18.00.

Wtorek:

Msze z nauką rekolekcyjną o godz. 10.00 i 18.00.

Środa:

Msze z nauką rekolekcyjną o godz. 10.00 i 18.00.

Gorzkie Żale z kazaniem pasyjnym, w niedzielę (14 marca) o 17.00.

ADWENT 2020

APEL
PREZYDIUM KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI NA CZAS ADWENTU

Dla ludzi wierzących każdy Adwent jest czasem szczególnym. Jest czasem oczekiwania z wiarą na powtórne przyjście Zbawiciela na ziemię, a jednocześnie przygotowania się do obchodów Uroczystości Bożego Narodzenia.

Narodziny Jezusa zmieniły wszystko. Zmienił się bieg historii. Zmienił się świat. Zmienił się człowiek. Zmiany były tak głębokie, że od narodzin Jezusa rozpoczęliśmy liczyć czas.

W porównaniu z poprzednimi, tegoroczny Adwent będzie wyjątkowy. Pandemia zmieniła nasz codzienny sposób funkcjonowania, również w wymiarze duszpasterskim i praktyk religijnych. W wielu osobach wywołuje ona lęk i niepewność. W wielu już zostawiła trudne doświadczenie choroby, a nawet śmierci bliskiej osoby.

Właśnie dlatego prosimy, aby w nadchodzącym czasie otworzyć nasze serca na nadzieję, którą przynosi Chrystus. Niech oczekiwanie na spełnienie tej nadziei umocni naszą wiarę, stając się źródłem pokoju serca oraz przyczyni się do przemiany nie tylko pojedynczych osób, ale i całych społeczności – naszych rodzin i naszej ojczyzny.

Zachęcamy wiernych do uczestnictwa w codziennych Mszach Świętych Roratnich, do spotkań z przebaczającym Jezusem w Sakramencie Pojednania, do prywatnej bądź wspólnotowej adoracji Najświętszego Sakramentu w ciągu tygodnia, przy zachowaniu wszystkich obostrzeń sanitarnych.

Kapłanów prosimy o jeszcze większą gorliwość duszpasterską – zgodnie ze wskazaniami swoich biskupów – zwłaszcza odnośnie do celebracji Eucharystii, posługi konfesjonału i innych sakramentów oraz duszpasterskiego towarzyszenia wiernym w ich codziennych zmaganiach. Serdecznie prosimy wszystkich księży proboszczów, aby stwarzali wiernym możliwość uczestnictwa w rekolekcjach adwentowych zarówno w kościele, jak i on-line.

Jako kapłani, nie szczędźcie czasu, aby codziennie spotykać się ze Słowem Bożym, trwać przed Najświętszym Sakramentem, modląc się za naszych parafian – o głęboką wiarę, o świętość życia, za Kościół i wreszcie za naszą ojczyznę – o pokój i umacnianie jej chrześcijańskiej tożsamości.

Niech adwentowy czas oczekiwania będzie dla nas zadatkiem tej nadziei, która spełni się wraz z ostatecznym przyjściem Bożego Syna.

Wszystkim z serca błogosławimy,

✠ Stanisław Gądecki

Arcybiskup Metropolita Poznański

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

✠ Marek Jędraszewski

Arcybiskup Metropolita Krakowski

Wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

✠ Artur G. Miziński

Sekretarz Generalny

Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, dnia 26 listopada 2020 roku

PROŚBA O POMOC

Drodzy Parafianie.
Mamy zaprzyjaźnionego ogrodnika z Cierni, Pana Adama Dobrzańskiego. Zawsze od niego biorę kwiaty na Wszystkich Świętych. W tym roku z wiadomych przyczyn została cała masa pięknych doniczkowych chryzantem. Trzeba pomóc człowiekowi by nie zmarnowała się jego ciężka praca.
Zaproponowałem mu, aby sprzedawał swoje kwiaty pod naszym cmentarzem WE WTOREK OD GODZ. 9.00.
Jeżeli mogę Was prosić o kupno kwiatów na grób od Pana Adama, to bardzo proszę.
ks. Andrzej

Św. Franciszka – odpust w Świebodzicach 2020

Św. Franciszka odpust w Świebodzicach 2020
Na dzień świętego Franciszka Kościół przeznaczył (nie bez powodu) Ewangelię, w której Pan Jezus chwali Ojca w niebie za Jego upodobanie, jakie znajduje w prostaczkach, w ludziach prostych, prawego umysłu i czystego serca, i sumienia… w ludziach prostolinijnych, nie poplątanych, nie zagmatwanych w gąszczu jakiejś pretensjonalnej wiedzy, mądrości i nadmiernej przezorności. „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie”. Wasz święty Patron, Biedaczyna z Asyżu jest niewątpliwie niedościgłym reprezentantem i mistrzem takich ewangelijnych, prostaczków, przed którymi właśnie – jak słyszeliśmy – Bóg z upodobaniem odkrywa, odsłania tajemnice Prawdy, całej Prawdy o rzeczywistości, o świecie, o istnieniu, o człowieku i jego losie, objawia tajemnice wiary. Oni [prostaczkowie] zasługują „najpierw”, jakby w pierwszej kolejności, w zgodzie z logiką Bożej preferencji, na łaskę wiary.
Na pierwszy rzut oka musi się wydać zaskakujące to „zestrojenie” dziecięcej prostoty akurat z władzą poznawczą człowieka, z jakimś rozmachem poznawczym, pozwalającym sięgać myślom i sercu prawd objawienia, bożych tajemnic. Na ogół o prostaczkach myśli się raczej jako o nieukach, pozbawionych wykształcenia, myślowej finezji i krytycyzmu. A tymczasem, nie! To właśnie prostota, dzięki której wychyleniem w stronę rzeczywistości (czyli poznaniem) rządzi nie tylko bagaż zgromadzonej wiedzy, pewników, definicji, pojęć, reguł, opinii, sądów, dogmatów, wątpliwości, uprzedzeń ale ciągle świeża, nieposkromiona dziecięca ciekawość a przede wszystkim pokorne zadziwienie, zdumienie tym, co jest i że w ogóle jest, zdumienie tym, co się z łaski Bożej nieustannie wydarza, również tu i teraz dla mnie… to właśnie prostota warunkuje rozszerzenie horyzontu poznania w nieskończoność, pozwala widzieć więcej, patrzeć dalej, uznać również to, czego się do końca zrozumieć nie da, pozwala szybować duszy w przestworzach istnienia na dwóch skrzydłach: rozumu i wiary. I świętemu Franciszkowi pozwala np. dostrzec w pięknym, radosnym i nieprzejednanym ogniu – Brata, a w użytecznej, pokornej i czystej wodzie – Siostrę. A we wszystkim co jest, w błocie, słocie i niepogodzie również, nawet w siostrze śmierci, chwałę najwyższego, wszechmocnego i dobrego Pana. Przepięknie dokumentuje ten rozmach i głębię postrzegania rzeczywistości jego „Pieśń słoneczna”, reprezentująca jednocześnie wyżyny średniowiecznej poezji. Kto z nas tak potrafi patrzeć na świat? To coś o wiele więcej niż ekologiczna wrażliwość na dobrostan przyrody i troska o czyste powietrze, i o bezpieczeństwo ślimaków spacerujących przy autostradzie. To mistycyzm stworzenia. To coś więcej niż estetyczny zachwyt, kiedy imponujący spektakl kolorów porannej zorzy i wschodzącej kuli czerwonego słońca, przez łaskę zdumienia i wiary, zestraja duszę z hymnem uwielbienia Stwóry całego stworzenia i każe intonować duszy: „Kiedy ranne wstają zorze, Tobie ziemia, Tobie morze, Tobie śpiewa żywioł wszelki, bądź pochwalon Boże wielki”. Kiedy budziliśmy się ostatnio z takim śpiewem na ustach i w sercu?
„«Dio è grande» (Bóg jest wielki)! Usłyszałem westchnienie z ust Mamy, gdy wykopała w ogródku piękną dorodną marchew – wspomina ksiądz Giussani (jeden z wielkich mistrzów mojego życia). Od niej, od swojej Mamy uczyłem się patrzeć na świat ze zdumieniem, które prowadzi do wiary”. Co ma wspólnego marchewka z Bogiem? Przyzwyczailiśmy się do marchewki, przywykliśmy, że marchewka po prostu wyrasta z maleńkiego ziarenka? Dlaczego? Nie zastanawiamy się nad tym. Bezmyślnie przyzwyczajamy się do oczywistości, które w istocie wcale nie są oczywiste, lecz przepełnione tajemnicą, cudem miłości Stwórcy! Mogło przecież niczego nie być! Byłoby o wiele prościej!
„Wszechmocny Panie, Wiekuisty Boże, któż się Twym sprawom wydziwować może – wykrzykuje ze zdumienia Kochanowski w jednej ze swoich pieśni, będącej poetycką parafrazą Psalmu 8 – Kto Rozumowi, którym niezmierzony świat ten stworzony?” „Wydziwować”, piękne i niestety zapomniane już, staropolskie słowo wyrażające jakąś niemoc wyczerpania pokładów zdumienia, które wypełniają duszę w kontakcie ze stworzoną rzeczywistością i prowadzą ją do zachwytu, do wiary, do uwielbienia Stwórcy. „Gdziekolwiek słońce rzuca strzały swoje, po całym świecie słynie imię Twoje, a sławy niebo ogarnąć nie może Twej, wielki Boże, Twej wielki Boże!”.
„Pojęcia tworzą bożki, tylko zdumienie poznaje” – przekonuje św. Grzegorz z Nyssy, a wtóruje mu wielki żydowski myśliciel Heschel: „Pozbawieni zdumienia, pozostajemy głusi na to, co wzniosłe”. Łaska zdumienia jest naturalnym, spontanicznym owocem prostoty ducha, który z rozdziawioną jak u dziecka buzią staje przed tym co jest i co się wydarza i ze swej istoty w każdym calu przekracza pojemność naszej inteligencji, jest nieodgadnioną zagadką, tajemnicą, darem, cudem.
Ale nie dotyczy to tylko cudu stworzenia, ale takoż i jeszcze bardziej cudu Wcielenia i Zbawienia, żłóbka i krzyża, Betlejem i Golgoty. „Wspaniałe było dzieło stworzenia świata, a jeszcze wspanialsze jest dzieło zbawienia, które się dokonało przez wielkanocną ofiarę Chrystusa” – przypomina nam jedna z modlitw Wigilii Paschalnej.
Prostota dziecięcej, czystej duszy św. Franciszka przepełnionej zdumieniem, prowadzącym do wiary, to przede wszystkim prostota zadziwienia, zauroczenia miłością Boga objawioną w Jezusie. Franciszek jak dziecko (szczerze, prostolinijnie, na serio) nie umie przestać się dziwić, że Bóg taki wielki, Wszechmogący a stał się bezradnym dzieckiem, kwilącym w żłóbeczku (to od niego zaczęły się jasełka), że Bóg taki wielki, Wszechmogący a nie miał gdzie głowy skłonić, by odpocząć od zmęczenia, po trudach dnia, że Bóg taki wielki i Wszechmocny a dał się przybić do krzyża za nasze grzechy. Dlaczego? Bo aż tak bardzo kocha! Aż tyle dla niego znaczę! Stąd niewyczerpane pokłady radości w duszy Biedaczyny z Asyżu. Radość to nieodłączny przymiot świętego, (franciszkowa radość) również wtedy, gdy okoliczności życia zdają się przeczyć radości. Wie, że jest radość, której nic i nikt mu nie odbierze, bo rodzi się ona ze zachwycenia miłością potężniejszą od śmierci. To z tego zadziwienia miłością Jezusa rodzi się też pragnienie bezkompromisowego naśladowania Jezusa w Jego ubóstwie, w Jego poświęceniu, w Jego cierpieniu, w Jego miłości do człowieka, aż po skrajne ubóstwo, aż po stygmaty!
„Tylko zdumienie poznaje”. „Pozbawieni zdumienia pozostajemy głusi na to, co wzniosłe”.
Siostry i Bracia, nieustannie toczy się w nas (w przybytku naszej wolności) batalia o taką dziecięcą, franciszkową dyspozycję duszy, o prostotę, o dziewiczą zdolność do zdumienia, które jest urodzajną glebą dla wiary, a której próbuje zagrodzić drogę pycha wiedzy, podejrzliwość, uprzedzenie, zarozumialstwo, cynizm, niedowiarstwo.
Trafną ilustracją tej walki – w której zwycięzcą staje się albo prostota serca, zdumienie prowadzące do wiary, albo podejrzliwość, nieufność zamykająca serce przed tym co wzniosłe – był dla mnie ostatnio fragment książki Daniele Mencarelli, La casa degli squardi (Dom spojrzeń): Spróbujcie wyobrazić sobie to, co przypadkiem stało się udziałem autora opowiadania. „Na wysokości witryny Liberty stoją młodzi małżonkowie. Matka trzyma na rękach dziecko, z którym bawi się ojciec, pokazuje mu fontannę w wewnętrznym ogrodzie, a w międzyczasie rozśmiesza dziwnymi minami i grymasami. Kiedy dzieli mnie od nich nie więcej niż metr, obydwoje rodzice odwracają się w moją stronę, a razem z nimi dziecko. Przeżywam szok. […] Mały będzie miał około trzech lat; ale oprócz oczu właściwie nie ma twarzy, w miejscu nosa i ust znajdują się dziury wypełnione czerwonym mięsem. Wbijam wzrok w marmurową podłogę, przechodzę obok, starając się nie patrzeć na nich. […] Zatrzymuję się, mając nadzieję, że tych dwoje młodych ludzi i zniekształcone dziecko sobie pójdą. Po chwili dociera do mnie śmiech dziecka. Wciąż tam są. Teraz jednak już nie są sami. Przed nimi stoi siostra zakonna, jest stara, pochylona wprzód, jej twarz dotyka okropnej twarzy dziecka. «Jesteś pięknością mamy i taty, prawda?». Bierze rączkę i całuje ją. Dziecko, być może pod wpływem łaskotek, wybucha śmiechem. Zakonnica będzie miała co najmniej 80 lat, ma pulchną, białą jak mleko twarz. «A zatem nie tylko jesteś piękny, ale też sympatyczny, podoba ci się to?». I znów gładzi jego rączką swoje usta, brodę, by sprawić dziecku przyjemność. Potem siostra się prostuje, patrzy na ojca i matkę. «Czy słyszycie, ile ma w sobie radości? Ono w środku nie ma srebra, ma złoto, żywe złoto». Całuje je, nie zważając na jego twarz, na nic”.
I teraz właśnie następuje opis batalii, jaką toczy w duszy ten, któremu wydarzyło się to niespodziewane i wyjątkowe spotkanie, batalii pomiędzy zdumieniem, wzruszeniem tym, co zobaczył, a niedowiarstwem. Czytam dalej: „Jestem oszołomiony, nie jestem w stanie zrozumieć, rozszyfrować. Zobaczyłem coś ludzkiego, a zarazem obcego, jakby jakiś obrzęd pochodzący z odległej ziemi, nie jestem w stanie odnaleźć w sobie narzędzi, by przetłumaczyć go na mój język. […] Próbowałem każdego możliwego podejścia, próbowałem usunąć ze świadomości to, co zobaczyłem, uznając to za delirium staruchy ubranej na szaro, potem za fanatyzm głuchej i ślepej na ból zakonnicy, która za wszelką cenę chciała zaświadczyć o wyższości swojego Boga, nawet w obliczu takiego oszpecenia; następnie za widowisko zdolnej aktorki, która być może sekundę późnej w zamkniętej ubikacji umyje sobie usta, ponieważ pocałowała tę zdeformowaną twarz. Próbowałem… ale żadna z tych interpretacji nie jest w stanie pokonać dystansu między tym, co zobaczyłem, a moją logiką”.
Chwała Bogu!, chciałoby się dopowiedzieć. Właśnie o to chodzi, żeby nasza logika, nasza przezorność, ostrożność, logika naszego ciasnego, komplikującego wszystko umysłu i serca, podsycana przez ponoszącą się kulturę niedowiarstwa, podejrzliwości, sceptycyzmu, cynizmu, nie była w stanie pokonać tego dystansu będącego skutkiem prostoty, zdumienia i zauroczenia spotkaniem, które jakby obezwładnia nas pięknem miłości, miłości nie z tego świata, pięknem znaczenia ludzkiego życia, jaką ta miłość obiecuje i gwarantuje, pięknem człowieczeństwa, pięknem świadectwa.
„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie”.
Pokora prostoty otwiera rozum na łaskę zdumienia i poznania przez wiarę. Dlatego Pan Bóg szanuje, ceni i kocha prostaczków.
Św. Franciszku, nauczycielu ewangelijnej prostoty, wyproś nam łaskę dziecięcego serca, skorego do wierzenia. Amen.